Dziękuję za trud włożony w organizację i aktualizację wyników. Nie chcę zabrzmieć patetycznie, ale dla mnie konkurs oznaczał "życiową zmianę". Pracując z domu za biurkiem, przed konkursem moja aktywność składała się z wyprawy górskiej w sobotę (zajrzyjcie na https://klubwloczykijow.truvvl.blog/). Dystanse typu 15km to albo zima, albo tuż po COVIDzie, kiedy nie byłem pewny na co stać moje płuca. A w normalnych warunkach 20-25km, rekord to 35km z 3-krotnym wejściem na Babią Górę.
Natomiast w dni robocze ograniczałem się albo do 7km rannego spaceru w lesie (w tempie ok 9min/km) albo chodziłem tam gdzie wcześniej pojechałbym autem (sklep, teściowa, znajomi w okolicy). Te spacery na mniejszym tempie, zwykle 10min/km. Generalnie 10 000 kroków dziennie to był standard.
Konkurs sprawił, że inaczej spojrzałem na swoją aktywność. Pułap ponad 10tys jest jak najbardziej osiągalny. Wystarczyło wydłużyć moje dotychczasowe trasy lub wyjść dwa razy. Zrzutka na 16tys, to wypadek przy pracy - rano zaspałem by zdążyć na dłuższy spacer, a wieczorem przeszła nawałnica. Potem kolejne pułapy zaliczałem bez problemu.
Wejście powyżej 20tys to już było wyzwanie, wymagało dużo dyscypliny. Ale dalej w zasięgu. Problem zaczął się dopiero po weekendzie 26/27.06. 30tys kroków to ok. 26km. Nie biegam, a przejście 26km zabiera jakieś 5h. Oprócz pracy są też inne obowiązki, więc nie zawsze mam czas na tak długie spacery. Zaczął się więc etap planowania. Jak widać z moich zrzutek, celowałem w środę - dwie zrzutki po niedzieli i dwie zrzutki przed sobotą. Tak zaliczyłem 30tys i tydzień później 37tys. Zwycięskie 40tys było zaplanowane (sobota w górach: https://klubwloczykijow.truvvl.blog/poczatek-wisly-zrodlo-malinki) i na tym planowałem poprzestać (bo potem musiałbym 43tys w dzień roboczy - niemożliwe bez brania urlopu - to prawie 40km, czyli jakieś 7-8h chodzenia, wliczając odpoczynek). Śledząc wyniki
i
po cichu liczyłem na 3 miejsce, ale samo osiągnięcie 40tys uznałbym za sukces, życiowe osiągnięcie.
Wygrana przyszła niespodziewanie, bardziej na skutek potknięć konkurentów niż mojego wysiłku.
Zdradziłem wam sekret :-) ciekawe jak to wyjdzie w lipcu. Z mojej strony pierwsza zrzutka, jeśli wszystko będzie pod moją kontrolą, będzie 22go lipca. A potem urlop w Bieszczadach (https://www.facebook.com/events/297665135325661) i tu zdradzę drugi sekret - nie będę leżał nad Soliną...
RE: Podsumowanie pierwszej edycji #Poprzeczki