Jeżeli chodzi o moja religie to zostałem wychowany w duchu chrześcijaństwa, natomiast zw. na ogrom podróży i mieszaniu się wielu kultur w naszym domu, nigdy nie byłem praktykującym chrześcijaninem.
Ostatnio stwierdziłem, ze zdecydowanie bliżej mi do deizmu (tak wiem, ze nie jest to religia a nurt psychologiczny), ponieważ trudno uwierzyć mi w istnienie jednej nadprzyrodzonej mocy, a jednocześnie niemożliwym jest by po śmierci następowały napisy końcowe THE END.
RE: Życie w raju, czy wieczne wygnanie?