Czy coś co już się wydarzyło, może ciągle trwać?
Hmm... trudne się wylosowało.
Dzień Świstaka
Może więc z innej beczki. Co wspólnego ma jedna doba sprzed kilku tysięcy lat z półgodzinnym lub godzinnym (czasem znacznie krótszym lub dłuższym) wydarzeniem, mającym miejsce codziennie w dziesiątkach tysięcy miejsc na świecie? Statystycznie rzecz biorąc, większość antycznych dób praktycznie nie istnieje w naszej świadomości. Niezwykle rzadko kiedy jakkolwiek istnieją, a już na pewno nie z takimi szczegółami. Prócz jednej: właśnie tej o której mówię. Doba, która jest powtarzana, dzięki czemu trwa nadal. I właśnie o tym pisze abp Fulton Sheen. Pisze o tym, jak droga na Kalwarię i sama Męka jest osią każdej Mszy świętej.
Siedem słów
Narracja opiera się o Siedem Słów - czyli zdań, które Jezus wypowiedział z Krzyża. Krzyż stanowi pierwszą Ofiarę - Ofiarę, która jest powtarzana w każdej Mszy. I już na krzyżu dzieją się te same rzeczy, które mają miejsce w tym co widzimy w kościele: Jezus prosi Ojca o odpuszczenie win, tak samo jak wierni wyznają swoje grzechy w spowiedzi powszechnej. Jezus włącza do swojej ofiary to co ma wokół siebie - czyli Dobrego Łotra. My ofiarujemy to co nam bliskie - wino i chleb. W śpiewie "Święty, Święty" wychwalana jest boskość Jezusa - Jezus zaś wskazuje na Maryję, i wiąże ją na stałe z historią Kościoła, uobecnioną przez św. Jana. I tak do końca. Do ostatniego tchu Jezusa, ciągnie się jego Męka. Tak jak do ostatniego słowa Mszy Świętej, trwa powtórzenie Jego ofiary.
Arcybiskup, opracowując swoje rozważania przed Soborem Watykańskim Drugim, odnosił się do Mszy Wszechczasów, czyli tradycyjnej liturgii kościoła rzymsko-katolickiego, prowadzonej po łacinie. Dlatego właśnie ostatnie słowo zawiera się w jego rozważaniach w Ostatniej Ewangelii, będącej zakończeniem każdej Mszy Świętej w tradycyjnym wydaniu.
Technikalia
Książka jest dobrze wydana. Twarda oprawa jest przyjemna w odbiorze, podczas gdy delikatne złote elementy okładki dają wrażenie luksusowości. Książka nie przekracza stu stron, jednak twardy, matowy papier sprawia, że wizualnie książka wydaje się trochę grubsza. Wielkość czcionki pozwala na śledzenie treści wzrokiem, podczas gdy marginesy, wzmocnione linią z prostymi ornamentami na rogach, tworzą wrażenie fizycznego oddzielenia treści od otoczenia, przez co ułatwiają skupienie się na treści strony.
Podsumowanie
Każdemu, kto chce pogłębić swoje rozumienie Mszy Świętej, serdecznie polecam tą książkę. Choć podobnie jak w przypadku recenzowanej już przeze mnie Mszy świętej w przeżyciu kontemplacyjnym, książka ukazuje Mszę Świętą w perspektywie, i wyjaśnia jej elementy, widać różnice. Sheen nie prowadzi wykładu o całości Mszy, o jej historii - skupia się jedynie na ukazaniu pewnego aspektu, jednego punktu widzenia (i rozumienia). Stąd też mniej naukowych terminów, mniej historii - za to sporo Biblii oraz więcej wyjaśnienia prostym językiem.
Arcybiskup nie filozofuje, nie szuka quint-esencji - mówi jak on to widzi. Mówi jak jest. I za to stale go podziwiam. I chcę patrzyć na Boga i świat jego oczami - oczami człowieka który zrozumiał, który poznał, który rozważył, a i tak umie przekazać to co widzi bez nadęcia i w sposób przystępny każdemu człowiekowi.
Poprzednio
Dotychczasowe recenzje:
#31 Rok po 1984 - czyli fIlozoficzne spojrzenie na fikcję naukową
#29 Isa Mac Mhuire - czyli jak Jezus został druidem
#28 Vade Mecum - czyli jak w stu stronach przygotować się na śmierć
#23 Liturgiegeist - czyli jak forma odbija ukrytą treść
#21 Karmelowa biel - czyli recenzja rozważań nad Ofiarą w wykonaniu XXwiecznego mnicha
#14 Wcale nie trzeba wchodzić do szafy - recenzja żywotu prawdziwej Łucji z Narnii
#4 Czy dusza jest większa niż Londyn? - recenzja dzieła Aelreda z Rievaulx
W tym sezonie
Co mam w planach, prócz książki, która oczywiście będzie powstawać dalej (już niedługo, coraz bliżej...):
- może przybliżenie postaci różnych ciekawych świętych (chociaż prawdopodobnie byłby to spinoff do głównej serii postów - może inny sposób numeracji?)
- ludzkość generatywna - jak to rozumiem, i czego potrzebujemy by stać się generatywni społecznie i gatunkowo