Słowo stało się ciałem, i zamieszkało wśród nas [1].
Tak Jan Ewangelista, już na samym początku swojej Dobrej Nowiny, przekazuje nam Tajemnicę Wcielenia. On też w Ewangelii wskazuje na Tą, która wydała na świat Wcielonego Boga. Potwierdza to i rozwija punkt 495 Katechizmu Kościoła Katolickiego:
KKK 495 Maryja, nazywana w Ewangeliach "Matką Jezusa" (J 2,1;19, 25), już przed narodzeniem swego Syna jest ogłoszona przez Elżbietę, pod natchnieniem Ducha Świętego, "Matk ą mojego Pana" (Łk 1, 43). Istotnie, Ten, którego poczęła jako człowieka z Ducha Świętego i który prawdziwie stał się Jej Synem według ciała, nie jest nikim innym jak wiecznym Synem Ojca, drugą Osobą Trójcy Świętej. Kościół wyznaje, że Maryja jest rzeczywiście Matką Bożą (Theotokos). [2]
To ostatnie sformułowanie, Theotokos, pochodzi z greki, nie jest jednak bezpośrednim tłumaczeniem naszego tytułu Matki Bożej – temu najbliżej do greckiego Mitir Theoi[3]. Co więc dokładnie znaczy tytuł, który przytacza Katechizm? Theotokos możemy rozbić na dwa słowa: Theos, czyli Bóg, oraz Tokos, które wiąże się z noszeniem ciąży i porodem . Czyli możemy odczytać ten tytuł jako naszą Bogarodzicę, ale też jako Nosicielką Boga. Aspekt ten, noszenia Boga, może być czymś więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Materiału do przemyśleń dostarcza nam nauka, która bada zjawisko mikro-chimeryzmu – czyli faktu obserwacji genów jednego człowieka w innej żyjącej osobie. Przepływ genów może zdarzyć się w wyniku transplantacji, transfuzji krwi, ale także – co jest głównym tematem wspomnianego artykułu – w wyniku ciąży.
W 1996 roku w badaniu opublikowanym na łamach czasopisma „Proceedings of the National Academy of Sciences” w którym wykazano po raz pierwszy, że komórki płodu mogą krążyć we krwi matki przez długi czas po porodzie. W jednym z badanych przypadków, organizm matki zachował w sobie komórki syna przez 27 lat po porodzie.[4]
Nowszy artykuł, z 2021 roku, opublikowany na łamach czasopisma „Clinical Chemistry”, został zatytułowany w dosadny sposób: „Wiecznie połączeni: dożywotnie biologiczne konsekwencje mikrochimerizmu płodowo-matczynego i matczyno-płodowego” . Autorzy zauważają że konsekwencje wymiany komórek między matką a dzieckiem są dożywotnie i głębokie, podsumowując to zdaniem: „Choć matka i jej dziecko są niezaprzeczalnie na zawsze połączeni na wielu płaszczyznach, badania przedstawione w niniejszym artykule pokazują, że związek ten istnieje na najbardziej podstawowym, szczegółowym, komórkowym poziomie.” [5]
Co możemy z tego wywnioskować? Po pierwsze, wniosek ogólny, biologiczny: matka nosi w sobie geny swojego dziecka przez resztę życia. Dotyczy to każdej ciąży – także takiej, która zakończyła się przedwcześnie. Każda matka, zawsze, nosi w sobie biologiczną pamiątkę po wszystkich swoich dzieciach. Więź matki z dzieckiem bywa podważana, bywa atakowana. Jednak żadne działania, protesty, ustawy, nie zmieniają faktu, że więź matki i dziecka, nawet nienarodzonego, jest nierozerwalna.
Po drugie, wniosek kluczowy szczególnie dla chrześcijan: Maryja nie tylko nosiła Jezusa pomiędzy Zwiastowaniem a Narodzeniem. Maryja, jako Jego Matka, przez całe swoje ziemskie życie była realnie połączona z Jezusem, nosiła Go w sobie w sposób rzeczywisty, a także i teraz jest z Nim zjednoczona nie tylko duchowo, ale i fizycznie. Maryja stale uczy nas Miłości – tej najczystszej miłości matki do swojego dziecka. Chciejmy trwać przy Jezusie, i być blisko Niego – stale, wytrwale, cieszmy się Jego bliskością.
Maryjo, bądź pozdrowiona, pełna łaski, bo Pan jest zawsze z Tobą.
[14 maja 2025, kazanie w czasie majówki u o.o. Dominikanów w Krakowie]