Habitowi nerdzi
W codziennym rozumieniu tematy związane z postępem nauki są odległe od sfery duchowej, szczególnie od okresu Oświecenia. Jednak gdy przyjrzeć się bliżej, da się zauważyć, że nauka pozostaje w zainteresowaniu religii, w szczególności w wydaniu katolicyzmu rzymskiego. I nie jest to zainteresowanie nacechowane negatywnie, a raczej ostrożny optymizm. Kościół dostarczał też nauce wybitnych postaci – Mendel, mnich który sformułował podstawowe zasady dziedziczenia cech w genetyce, czy Lemaître, ksiądz który wysunął hipotezę o rozszerzaniu się Wszechświata, są szerzej znanymi przykładami.
O wiele mniej osób zna natomiast Mary Kenneth Keller, amerykańską zakonnicę, z wykształcenia matematyczkę, która w 1965 jako jedna z pierwszych osób w USA uzyskała doktorat z informatyki, założyła wydział informatyki i kierowała nim przez 20 lat. Licencjat z matematyki ma także obecny papież, Leon XIV. Wielokrotnie wypowiadał się też on na tematy obecnych wyzwań technologicznych, w tym sztucznej inteligencji. Sam wybór imienia się z tym wiąże. Jego poprzedni imiennik, Leon XIII, pełnił swoją posługę w obliczu głębokich przemian społecznych związanych z rewolucją przemysłową.
Jednak historia zainteresowania Watykanu nowymi technologiami to nie tylko przykłady pojedynczych osób. Na kilka miesięcy przed wyborem Leona XIV, dwie dykasterie kościelne wydały wspólną notę ANTIQUA ET NOVA, której podtytuł w polskiej wersji jasno oddaje temat rozważań: Nota na temat relacji pomiędzy sztuczną inteligencją a inteligencją ludzką.
Na obraz
Nota rozpoczyna rozważania nad AI od perspektywy stworzenia człowieka.
Tradycja chrześcijańska uważa dar inteligencji za istotny aspekt stworzenia człowieka „na obraz Boży”
To inteligencja wyróżnia człowieka wobec innych stworzeń, dlatego autorzy noty przechodzą szybko do refleksji nad tym co oznacza „inteligencja” w stosunku do człowieka i do AI. Przywołana zostaje definicja z początków badań nad sztuczną inteligencją, którą zdefiniowano jako
Używając historii prac nad AI oraz jej możliwości, autorzy stwierdzają że pojęcie inteligencji w stosunku do człowieka i do sztucznej inteligencji znacząco się różni. Kluczem jest inny sposób oceny inteligencji, gdzie inteligencja człowieka oceniana jest całościowo, zwracając uwagę na sposób dochodzenia do odpowiedzi. W taki sposób badani są m.in. kandydaci na stanowiska, które związane są z rozwiazywaniem nowych problemów, wychodzących poza standard czy schemat. Jednocześnie, AI oceniane jest
na podstawie jej zdolności do generowania właściwych odpowiedzi, czyli tych, które przypisuje się ludzkiemu intelektowi – niezależnie od sposobu, w jaki te odpowiedzi zostały wygenerowane.
Ta różnica jednak nie jest tak oczywista jak się wydaje.
Rodzaje poznania
Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia dwa sposoby działania inteligencji:
„pojętność [intellectus] przenika prawdę wewnętrznie drogą intuicji, natomiast rozum dochodzi do niej złożoną drogą poszukiwań badawczych”
Dopiero wspólnie te dwa aspekty umożliwiają akt poznania, z łac. intelligere, który jest nierozłączną czynnością człowieka – rozumność, inteligencja, jest zintegrowana we wszystkich jego działaniach. Cokolwiek człowiek robi, jakiekolwiek działania podejmuje, są one rozumne, wykorzystują one intuicję i argumenty.
Autorzy wskazują jednocześnie na dwa dalsze aspekty inteligencji – relacyjność, oraz poszukiwanie prawdy. Człowiek nie istnieje sam z siebie, sam dla siebie, ale już od początku istnieje w relacji, i to w relacjach znajdujemy wyraz siebie i swojej inteligencji.
Uczymy się z innymi, uczymy się dzięki innym
Inteligencja jest narzędziem poznania – a co możemy poznawać? Poznajemy to co jest, czyli Prawdę. Fałsz może czasem jawić się jako prawdziwy, ktoś może prezentować fałsz jako prawdę, okłamując nas, lecz jeżeli będziemy chcieli dotrzeć do sedna spraw, będziemy szukać tego co jest, nie tego jakie się wydaje.
pragnienie prawdy należy do samej natury człowieka. Wrodzoną cechą umysłu ludzkiego jest skłonność do zastanawiania się nad przyczyną zjawisk
Papugowanie
Inteligencja ludzka, integralna z człowiekiem, wzrasta wraz z ciałem, doświadczeniami, nowymi doznaniami, czyli tym wszystkim co kształtuje nas jako ludzi.
Ponieważ sztuczna inteligencja nie dysponuje bogactwem cielesności, relacyjności ani otwartości ludzkiego serca na prawdę i dobro, jej zdolności – choć mogą wydawać się nieograniczone – nie dają się porównać do zdolności pojmowania rzeczywistości przez człowieka.
Jeżeli chcielibyśmy traktować te inteligencje na równi, redukowalibyśmy człowieka do tego co potrafi zrobić, i to w ograniczonym wymiarze przetwarzania logicznego i matematycznego.
W historii ludzkości można znaleźć wiele przykładów redukcjonizmów. Biologizmy różnego rodzaju redukowały ludzi do ich wymiaru genetycznej wartości, przydatności ewolucyjnego, co zaowocowało eugeniką i dążeniami do stworzenia „lepszej rasy ludzkiej”. Ekonomizmy wszelkiego rodzaju zamykały człowieka do ich przydatności ekonomicznej - z jednej strony patrząc na wartość produkcyjną w marksizmach, z drugiej patrząc na opłacalność finansową w skrajnych liberalizmach. Freud sugerował że kultura, religia i wyższe aspiracje człowieka są jedynie sublimacją popędu seksualnego, umniejszając człowieka do mechanizmu napędzanego przez nieuświadomione siły.
Ale człowiek to coś więcej niż jakiś jeden wymiar jego istnienia. Ba, człowiek nie jest nawet sumą wszystkich tych wymiarów – z ich unii wyłania się nowa jakość, Człowiek integralny, w swojej pełni.
AI, chociaż nazwane złudnie sztuczną inteligencją, jest jedynie narzędziem. Zaawansowanym, ale dalej tylko narzędziem.
Książę i lis
Ta świadomość wymusza pewne implikacje. Narzędzia nie są odpowiedzialne same za siebie, dlatego kluczowym aspektem etycznym jest określenie celowości i odpowiedzialności. Autorzy opisują z perspektywy etyki konieczność przypisania odpowiedzialności tak za budowę narzędzia, jak i jego wykorzystanie – gdyż jak to z narzędziami bywa, narzędzie może być tak dobrze jak i źle wykonane, a nawet dobrze wykonane narzędzie może być źle użyte.
sztuczna inteligencja, jak każda technologia, może stanowić część świadomej i odpowiedzialnej odpowiedzi na powołanie ludzkości do dobra. Jednak, jak omówiono wcześniej, musi być kierowana przez ludzką inteligencję, aby była zgodna z tym powołaniem i szanowała godność osoby.
Czytać czy nie czytać?
Nota, mająca 47 stron, jest definitywnie lekturą dla zainteresowanych, czy to nauczaniem Kościoła, czy też samą sztuczną inteligencją. Nie nazwałbym tego materiałem do kawy. Mimo że język nie jest nadmiernie skomplikowany, nota z musu obejmuje tematy bardzo szerokie i zróżnicowane, od filozofii, przez etykę, teologię, technologię, porusza zagadnienia społeczne jak i proces wytwarzania oprogramowania. W odbiorze pomaga klasyczne w dokumentach Watykanu numerowanie punktów, oraz logiczny układ. Połowa treści to zagadnienia szczegółowe, które pominąłem w swoim opisie powyżej - które stanowią ciekawy przyczynek do dalszych rozważań.
Czy czytać? Jeżeli zaciekawiło Cię to co pisałem wyżej i masz zacięcie by wgryźć się w temat - definitywnie! Jeżeli nie, to sama świadomość że taki dokument powstał w Watykanie, i jest dostępny online, będzie wystarczająca. Zawsze można po niego sięgnąć, dla rozwoju własnego czy przywołania w dyskusji :)