Widzę u siebie tendencję do syntezy i synergii. Jednym z pól na których tą tendencję obserwuję, jestem ja sam - i to jak pracuję ze sobą. Mianowicie:
U podstaw metodologii Lean Startup leży eksperymentowanie. Zaczynając od stabilnej wizji, wybierz kierunek (strategię) a następnie szukaj drogi (eksperymentuj przez produkt).
Mam wizję, jaki chcę być (zwracam uwagę na JAKI - cechy które będą stale ze mną, nie KIM - bo to KIM oznacza że już na starcie zaczynam się pozycjonować w hierarchii, porównywać do innych, czy szufladkować sam siebie. Tak nie robimy. To niedobra jest). Ustaliłem strategię (która może się zmienić w wyniku dezaktualizacji lub realizacji). Eksperymentuję z produktem - czyli sobą. Próbuję to tego, to czegoś innego - żeby sprawdzić, co wychodzi w jakich okolicznościach, i w czym się sprawdzam.
Jeden z takich eksperymentów, które dopiero rozpoczynam, ale którego efekty już widzę, jest sporą zmianą do tego co robiłem wcześniej. Mianowicie, lubię spać. Zmieniłem pracę i styl życia, bo m.in. się nie wysypiałem. Udało się, mam to czego potrzebuję, sporo godzin, więc... próbuję wstawać codziennie o 5. Nigdy do tej pory nie udało mi się wyrobić takiego nawyku, o ile nie byłem zmuszony pracą. A tutaj? Minęło dwa tygodnie, i praktycznie codziennie w okolicach 5 udaje mi się wstać. Co zadziałało? Zmuszanie się? Powtarzanie do lusterka, że teraz będę kimś? Coaching?
Nie.
Wystarczyło znaleźć powód. Powód, który czasem nie daje mi się wyspać, ale połączony z regularnym wstawaniem (dalej są to jedyne dwa regularne punkty dnia) sprawia że zaczynam odkrywać nowe przestrzenie życia.
Rzecz, która wydawała mi się niemożliwa dla mnie, działa. Tak po prostu. Kibicujcie!