Gdy odkryłem moc przelewania swoich myśli i zapisywania ich na ścianach, moje życie przyspieszyło drastycznie. Tak się zaaferowałem, że w swoim rodzinnym domu przygotowałem kilka ścian dokdnie w tym celu, używając specjalnej farby. Eksperyment udał się częściowo (nie jestem specjalistą od nakładania takiej farby, więc efekt był taki że tylko część ścian działała tak jak chciałem). Ale spodobało się tacie, i widzę że korzysta sobie z tego, notując do kogo ma zadzwonić czy co trzeba załatwić. Zadowolony klient to oznaka sukcesu.
Ekspansjonistyczna polityka notatkowania
Kiedy wróciłem do Krakowa po pandemicznej zawierusze, czułem stałą potrzebę pisania dalej. Nie miałem jednak nic przydatnego, skorzystałem więc z tego co miałem. W pozytywnym dla mnie rozdaniu, okazało się że mieszkanie które wynająłem, miało płytki w kuchni. Płytki, po których mogłem rysować markerem suchościeralnym.
Gdy zmieniałem mieszkanie, jedną z pierwszych rzeczy było przemyślenie przestrzeni na tablicę suchościeralną. Weszły dwie: w salonie, oraz w moim pokoju. W pokoju zamontowana jest tak, abym zawsze mógł sięgnąć ją z biurka - przed sobą mam ekrany, po lewej, a na wprost od wejścia, jest natomiast przestrzeń zapisywania dynamicznych notatek (np. tematów na posty na PeakD, zadań harcerskich, czy questów pobocznych jak rozliczenie PITu czy zaplanowanie majówki.
Druga tablica, ta w salonie, służy do pracy zespołowej. Kiedy późnymi wieczorami łapiemy się z , rozpisujemy na niej plany podboju świata - dziwne koncepcje, plany fundacyjne, teorie z obszaru lingwistyki, historii, zarządzania, technologii, czy po prostu rysujemy memy. Gdy ktoś przychodzi popracować ze mną (np. znajomy chcący przegadać jakiś temat związany z IT czy harcerstwem), tablica ta służy nam do dyskusji i analizy tematu. To przy niej z
i Sztormem opracowywaliśmy projekt DyploXX. Taka przestrzeń do rysowania i zmazywania bardzo pomaga porządkować swoje myśli i upewniać się, że wszyscy mamy to samo na myśli. Liczę że tablica ta znajdzie jeszcze wiele zastosowań.
Obie są magnetyczne, z czego namiętnie korzystam. Zamówiłem swego czasu 100 małych magnesików, podzieliłem pomiędzy tablice i przypinam istniejące fizycznie pliki (np. notatki ze spotkań, czy dokumenty do wysłania), aby ich nie zgubić. Używam też dwóch kudłatych krówek, zdobytych w Szkocji w czasie jeden z podróży wraz z moją narzeczoną, do pilnowania najważniejszych markerów.
Zawód: Myśliciel
Kolejny poziom dynamiki w "rysowaniu" myśli uzyskałem dzięki pracy. Jako doradca strategiczny, myślenie było moją główną odpowiedzialnością. Wiadomo, trzeba robić slajdy, pisać dokumenty, prowadzić spotkania... ale myślenie to była podstawa. Dlatego też kultura pracy i wystrój przestrzeni we wszystkich biurach były tak skonstruowane by możliwie ułatwić proces myślenia. Dlatego też... rysowalne ściany. Całe ściany, od lewa do prawa. Czasem na wysokości od około 80 cm do 2m. Czasem od góry do dołu. I nie było to niepotrzebne. Tablice te bywały zamalowywane w całości, jeżeli tylko rozwiązywany problem był wystarczająco skomplikowany. Wielkie projekty transformacyjne, wizjonerskie produkty, pieśń przyszłości - na kilku metrach kwadratowych notatek.
Ten system pracy przyniosłem do obecnej. Rysuję, kiedy tylko mogę. Mamy też w pracy kilka cyfrowych whiteboardów, co ułatwia sprawę gdy chodzi o zapisywanie i przesyłanie notatek, ale szczególnie lubię w nich to, że przestrzeń się nie kończy. Gdy zapełnisz tablicę, po prostu scrollujesz w wybraną przez siebie stronę i pojawia się więcej przestrzeni. Można rysować w opór.
Jak to wykorzystać?
Po pierwsze, rada: Rysujcie. Stwórzcie sobie przestrzeń do rysowania, która pomoże Wam rozwinąć swoje myśli. Trzymajcie na nich to co dynamiczne - sprawy bieżące, pomysły które wpadają do głowy. Gdy te rzeczy się ukonstytuują, przelewajcie je na cyfrowy lub fizyczny papier, lub zmazujcie gdy je zrealizujecie. Nie doprowadźcie do momentu, gdzie ilość rzeczy zapisanych na tablicy nie pozwala Wam efektywnie z niej korzystać na bieżąco. A jeżeli już tak się stało, zróbcie zdjęcie i zmażcie wszystko. Pusta tablica, jak biała kartka, wprost zachęca do rysowania.
Do drugie, chcę z Wami przegadać pomysł na wniosek, jaki chcę złożyć w , i jak się domyślacie, chodzi o białą tablicę. Brakuje mi w KBK przestrzeni do notowania. Do burzy mózgów, która zostawi efekty większe niż nasze myśli. Przestrzeni, by wolontariusze mogli wspólnie wymyślać, a uczestnicy coworkingu wspólnie popracować.
Jakie więc mamy opcje?
A) Opcja standardowa: gotowy whiteboard. Te, z których korzystam są dostępne w Empiku za około sto złotych. Teoretycznie są mobilne, ale... nie lubię. Cyfrowy mobilny whiteboard tak, ale fizyczny wygląda strasznie.
Plusy:
+ Prosta instalacja,
+ gotowy produkt,
+ tanio,
+ można rysować,
+ jest magnetyczna.
Minusy:
- Jest biała, przez co przypomina szkołę
B) Opcja ekstrawagancja: szkło. Po prostu bierzemy taflę szkła (dobrze byłoby, by było odporne na uszkodzenia, i zabezpieczone tak by w razie uszkodzenia, nie rozprysło się - technicznie się na tym nie znam, ale kojarzę że tak się da. Montujemy gdzieś (najlepiej w ramce), wieszamy na ścianę, i ta-dam!
Plusy:
+ może pasować do wystroju KBK
+ można rysować
Minusy:
- nie jest magnetyczna
- ryzyko rozbicia
Nieznane:
? Cena
C) Opcja premium: blackboard. Istnieją gotowe tablice szklane, w kolorze tak białym jak i czarnym, i ten czarny mógłby stanowić ciekawą przestrzeń pracy. Korzystałem kiedyś z takich, i przyznam się - chociaż nie ma wielu kolorów których mógłbym na niej używać (na białej tablicy robię color-coding), tak ta nuta bieli na czarnej przestrzeni wygląda dobrze. Naprawdę dobrze.
Plusy:
+ Wysoka jakość
+ można rysować
+ gotowy produkt
+ magnetyczna
+ może pasować do wystroju KBK
Minusy:
- cena
D) Opcja chałupnicza: farba tablicowa. W domu rodzinnym używałem farby bezbarwnej, która na metr kwadratowy dawała podobne ceny jak kupno tablicy (ale jednocześnie można pomalować dowolną przestrzeń).
Plusy:
+ można rysować
+ kolor tablicy zależy od obecnego koloru farby przed malowaniem farbą tablicową
+ może pasować do wystroju KBK
Minusy:
- nie jest magnetyczna
- wymaga malowania kilkoma warstawami (co wyłącza przestrzeń z użycia na pewien czas - bardzo czuć zapach farby)
- efektywne pisanie zależy od gładkości ściany = ściany pod tablicę wymagałyby nałożenia wcześniej gładzi, gipsu lub innego wyrównania.
- jakość tablicy zależy od procesu nakładania farby
Rekomendacje
Co sądzicie o tym pomyśle? Która opcja najbardziej Wam się podoba?