Ale w czym rzecz?
Otóż smuteczek mnie ogarnia wielki, że tak fajurkowy w swym zamyśle projekt, jakim był Steemit na początku oraz tak świetny blockchain, na którym się oparł, a który jeszcze do niedawna cieszył się na Block'tivity wysokimi pozycjami – swego czasu nawet trzecie miejsce, o ile pamięć mnie nie zwodzi i zawodzi – w chwili obecnej obumierają na naszych oczach.
A jeszcze większy żal odczuwam, gdy „klątwa Justina”, pomimo tak cudnego zrywu czołowych programistów oraz przedstawicieli społeczności – protoplastów i kreatorów HIVE’a, rzucił swój podły cień na ów „wyzwolony projekt”.
Strasznie żałuję, bo choć sam tu się nie udzielam, a moja aktywność sprowadza się jedynie do czytania i mojego wręcz programowego upvote’owania polskiej społeczności oraz okazjonalnego komentowania #polish postów, to przyznać muszę, że strasznie bardzo mocno, a może i mocniej jeszcze może – polubiłem tę polską Steemit/HIVE społeczność.
Ot, takie moje wyznanie „podglądacza” do każdego z Was „klikacza” 😉
Pozostawiając jednak sentymenty, a skupiając się na niewykorzystanych możliwościach „blockchain’owej perełki”, która u samych swych podstaw ma przewagę nad komercyjno-scentralizowanymi i cenzurą szatkowanymi tworami pokroju „fejsbuka” i „jutuba”, to wręcz rozgoryczenie me myśli zasnuwa.
Żałuję przeokrutnie, że tak łatwo dostępna, przyjazna użytkownikowi i darmowa platforma, która do tego wszystkiego pozwala „monetyzować” blogerskie zaciągi, nie zyskała szerszego uznania.
Stąd rodzi się moje pytanie: Jest to li jeno przejaw grzesznych zaniechań cyfrozą urobionego przez wielkie koncerny stępiałago konsumenta, czy może jest to przejaw zaniechań samych twórców, którzy wytworzywszy tak świetny produkt, nie są go w stanie odpowiednio rozpropagować, zareklamować i „sprzedać” potencjalnemu użytkownikowi… ??? … ???
Jakby nie było – i tu się powtórzę – strasznie żałuję i ubolewam, bo trzymam za HIVE wszystkie moje cztery kciuki (zaliczam do nich nawet moje u stóp paluchy), a Wam wszelkiej maści Twórcom, Klikaczom, Moderatorom i Animatorom Polskiej społeczności posyłam wielkie serducho.
Mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie czas, a kolejny „krypto-hajp” nawróci „niewiernych Tomaszów”, dzięki czemu pisanie/tworzenie na tej platformie zyska tak wielki renesans, że #polish stanie się #posh, jak to zasugerował w swoim komentarzu do Event Komentarz’a.
PS.
Pewno takich jak ja, którzy czytają, a się nie ujawniają, są pęczków całe mnóstwo, więc róbcie swoją robotę, bo „mam jeszcze wiarę, odmieni się los”, a po latach chudych przyjdą lata HIVE’a.