Zaznaczę na początku - to n i e ma być panegiryczna pieśń ku chwale oraz geniuszowi serialu Black Mirror, nope (choć nie będę ukrywać, że jestem jego fanką). Chcę tylko przyjrzeć się z boku promocji tej filmowej serii oraz stosowanej przez Netflixa strategii budowania wizerunku swojej marki (którą notabene uważam za fantastyczną) za pomocą wypuszczanych, krótkich teaserów.
Końcówka roku 2017. W Internecie królują wszelkiego typu noworoczne podsumowania, postanowienia, rankingi i zestawy. Nie mówię, że to niefajne, choć w końcu oczy zaczynają boleć, zwłaszcza że treści się nieco powielają. Co robi Netflix? Sprytnie wykorzystuje okazję i w sposób niezwykle oryginalny, a przy tym zwyczajnie fajny i interesujący, wrzuca do sieci teasery serialu Black Mirror. Wiem, że to może brzmieć nudno - jakiś serialowy teaser, czym tu się tak ekscytować? Ano już wyjaśniam, zanim obejrzycie!
Dla niezorientowanych - BM to filmowa seria o najnowszych technologiach i wynikających z nich zagrożeniach; traktuje o współczesnym zrobotyzowanym, zdehumanizowanym świecie, przedstawiając go jako niebezpieczny i niepokojąco bliski naszej rzeczywistości. Dodam też, że najmocniejszym punktem serialu jest towarzyszący seansowi niepokój - słowo klucz. Nie jest on fikcyjny, wywołany tylko i wyłącznie mocnymi scenami czy poruszającymi historiami bohaterów; jest uzasadniony i tym silniejszy, im bardziej nam się wydaje, że przedstawione w świecie filmowym wydarzenia są paralelne do tych odgrywających się w świecie prawdziwym, dzieją się tu i teraz, dookoła nas, na naszych oczach. Ten rodzaj niepokoju (także egzystencjalnego) każe nam podważać rzeczywistość, pozornie wspaniałą i obfitą w to, co dobre. Uświadamiamy sobie, że wcale nie żyjemy w dobrostanie i zaczynamy odczuwać strach, bo choć Black Mirror wydaje się być wciąż raczej niedaleką przyszłością, niż teraźniejszością, to traktujemy go jako ostrzeżenie, znak ostrzegający przed tym, do czego być może nieuchronnie się zbliżamy.
Mogłabym oczywiście bardzo się rozpisać i dodać, że każdy odcinek można rozłożyć na czynniki pierwsze i znaleźć odzwierciedlenie jego sensu w filozoficznych koncepcjach, że każda historia jest świetnie skonstruowana dzięki dobrym scenariuszom, że rekwizyty to, kostiumy tamto, że efekty specjalne itd., itd., ale nie o tym chciałam. Dodam tylko jednozdaniowe podsumowanie, które być może zachęci was do obejrzenia: Jakub Bożek określa serial jako mroczne zwierciadło, w którym społeczeństwo sieci zmienia się w „info bagno”. I absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam.
Noworoczne teasery (pozwalam je sobie tak nazywać, choć nie są stereotypowymi zwiastunami) nawiązujące do poetyki Black Mirror może nie wydałyby się niczym interesującym, jednak są pewne szczegóły, przez które nie mogę przestać się zachwycać. Wspominałam, że najsilniejszym punktem serialu jest wywoływanie w nas niepokoju (egzystencjalnego), poczucie zagrożenia, tym silniejsze, że mamy świadomość, iż nasz świat wcale tak bardzo nie różni się od ekranowego. W przypadku teasera, który wypuścił Netflix (wydaje się być on wisienką na torcie, wspaniałym uzupełnieniem serialowej fikcji), pozostawia on po sobie niepokój jeszcze większy, ponieważ filmowe historie zostają poparte przykładami z prawdziwego życia - info-newsami z roku 2017, które zmieniły (i wciąż powoli zmieniają) oblicze świata oraz są realne i namacalne. O ile w przypadku samego serialu jesteśmy w stanie się do niego zdystansować, o tyle tutaj nie ma miejsca na dystans. To się dzieje naprawdę, tu i teraz, a my jesteśmy tego świadkami. Oczywiście nie ma co popadać w panikę, aczkolwiek warto zapoznać się z materiałami promocyjnymi i trochę się... przestraszyć. I podumać. Poza tym jest to szybki i interesujący, choć oczywiście niepełny, bilans roku 2017, wiele ważnych wydarzeń związanych z postępem technologicznym w pigułce.
Co ciekawe - Netflix przygotował takie filmiki dla każdego kraju, których niestety nie możemy obejrzeć (są one udostępnione tylko dla mieszkańców konkretnego państwa), ale możemy podziwiać, jak sprytnie zyskuje on sobie nowych odbiorców i nie daje odejść tym starym. Choć celuje on w rynek globalny, nie wkłada wszystkich do jednego wora; w naszym przypadku, a więc polskiej grupy odbiorców, pokazuje, że traktuje nas poważnie, na równi z Amerykanami czy Brytyjczykami. Informacje użyte w teaserze są rzetelnie dobrane i wyselekcjonowane. Widz może poczuć się ważny, widząc, jak bardzo Netflix dostosowuje materiały promocyjne pod polskiego odbiorcę. Ktokolwiek stoi za taką strategią - bardzo podziwiam i szanuję takie podejście, choć prawdopodobnie nie jest ona odkrywcza i duże marki, takie jak Google, Apple itp. już od dawna ją stosują. Mimo to Netflix wydaje się najbardziej... bezpretensjonalny? Autentyczny? Może dlatego, ponieważ celuje w młodszą grupę wiekową? Pomyśleć, że jeszcze parę lat temu wielu ludzi twierdziło, że ta firma, z powodzeniem podbijająca kolejne kraje, nie zrobi u nas furory i nie uda się jej przebić na naszym rodzimym rynku.
Poniżej kolejny filmik (teaser), który mi się bardzo spodobał. Niektórzy może powiedzą, że clickbait, że Jakóbiak na miniaturce ma zwiększyć liczbę odsłon... I być może tak, ale tutaj znów mamy świetną, przemyślaną strategię Netflixa! Każdy, kto siedzi sporo w Internecie, a zwłaszcza na YouTube, na pewno Łukasza Jakóbiaka kojarzy z jego słynną kawalerką i przeprowadzanymi w niej wywiadami ze sławnymi osobami, a jeśli nie, to po aferze ze wstawionym przez niego sfałszowanym video z Ellen Show z pewnością się dowiedział, kim on jest. Z człowieka kojarzonego ze ścisłą czołówką polskiego YT w jeden dzień stał się pośmiewiskiem Internetu, jego ofiarą. Pomimo niezłego radzenia sobie z tą porażką (wciąż prowadzi swój kanał, występuje w programach telewizyjnych), stracił popularność i wiarygodność, a w kontekście serialu Black Mirror i roku 2017 jego postać pełni pewien symbol - symbol ofiary Internetu, która choć sama się przyczyniła do swego "upadku", to jednak rolę oprawców pełnią tutaj ludzie ukrywający się za drugą stroną ekranu, oni ją skrzywdzili. Społeczeństwo wymierzyło karę. W ten sposób Jakóbiak został uprzedmiotowiony, stał się celem cyberataków i hejtów postrzeganym li tylko jako przedmiot (już nie podmiot) znany z ekranu. Wszystko to za pośrednictwem najnowszych technologii - medium pozwalającego stworzyć dystans pomiędzy krzywdzącym a krzywdzonym.
W noworocznym filmiku Netflixa pojawiają się też inne fragmenty ważnych wydarzeń mających miejsce w Polsce i na świecie. Nie wszystkie rozpoznaję (może ktoś chciałby się pobawić ze mną w rozszyfrowanie ich wszystkich?), ale z pewnością miały one duże znaczenie. Oprócz wspomnianego Łukasza Jakóbiaka (wcale nie umniejszam tutaj znaczenia jego tragedii, bo to też symbol naszych czasów - Internet i social media wywierają ogromne wpływy na każdego z nas) widzimy ludzi idących z napisem Konstytucja (najprawdopodobniej w trakcie protestu), roboty i zalążki sztucznej inteligencji, ludzi z Marszu Niepodległości, tekturową twarz Trumpa z napisem Make America Great Again, Pałac Nauki i Kultury w otoczce fajerwerków. Wszystko to oczywiście poprzeplatane scenami z Black Mirror, a na końcu napis 2018 dopiero przed nami, który po chwili przemienia się w Najgorsze dopiero przed nami. Oczywiście filmik ma na celu promować serial, ale nie mogę wyjść z podziwu, jak umiejętnie to robi! Jak sprytnie operuje on faktycznymi niepokojami polskich odbiorców (również tymi społecznymi) i doskonałą znajomością realiów polskiej sceny politycznej, polskiego YouTube'a! Czy tylko ja się tak zachwycam tego typu marketingowymi sztuczkami? Jak dla mnie - kawał dobrej roboty.
Ponieważ specjalistką od nowych mediów nie jestem, to może na tym zakończę moje wywody. Zresztą zaraz pewnie przyjdą jacyś znawcy i mnie oświecą, że to wcale nie jest tak, jak piszę i wyjdę na głupka, ale jeśli się tacy znajdą - to zapraszam do dyskusji i skomentowania, bo ja również chętnie się czegoś dowiem, uzupełniając przy tym swoją wiedzę. I może Netflix nie jest aż taki super (staram się podchodzić z dystansem do tak ogromnych marek, bo trudno mi uwierzyć, żeby były one stuprocentowo przyjaźnie nastawione do potencjalnych odbiorców), ale jednak zyskał sobie moją sympatię.
Wiem również, że Netflix jest teraz popularny i zyskuje sobie coraz liczniejsze rzesze oddanych fanów, a w związku z tym dużo się o nim pisze. Powstaje sporo artykułów na jego temat, ale gdyby znaleźli się zainteresowani, to chętnie bym tutaj zamieszczała wszelakie teksty dotyczące tej tematyki, na bieżąco śledząc najnowsze informacje. Nie tylko na temat jakichś tam strategii (o których w gruncie rzeczy nie mam zbyt dużej wiedzy, to jedynie moje spostrzeżenia), ale i mechanizmu działania platformy streamingowej oraz treści, które możemy tam znaleźć, czyli seriali, filmów, bajek. Chętnie bym też poszerzyła temat Black Mirror i zestawiła przedstawiony świat filmowy oraz zaprezentowane w nim rozwiązania technologiczne z rzeczywistymi, coby przeciwdziałać opinii, że to fajne historyjki, ale nieprawdziwe i nie mają one żadnej racji bytu, choć niektóre mogą być nieco przerysowane i mogą się nie do końca pokrywać z realiami.