Zatrucie Odry jest największą katastrofą ekologiczną, jaka dotknęła współcześnie nasz kraj. Zamiast zjednoczyć się w walce ze wspólnym zagrożeniem, lewicowi i liberalni politycy wolą wykorzystywać sytuację do forsowania kapitału politycznego, jednocześnie dyskredytując i oskarżając za ten stan rzeczy Polskę i Polaków. Żaden z nich nie zadał sobie jednak trudu, by przyjrzeć się naszemu zachodniemu sąsiadowi, gdyż to właśnie tam wykryto pierwsze ślady zatrucia.
Zawiodły Niemieckie procedury
Wedle doniesień największego niemieckiego tygodnika Der Spiegel, niemieckie Ministerstwo Ochrony Środowiska odnotowało podwyższone odczyny Odry, mogące świadczyć o nieprawidłowym składzie chemicznym rzeki już na początku sierpnia, lecz nie poinformowało o tym opinii publicznej. Federalna minister ochrony środowiska Steffi Lemke potwierdziła tę informacje mówiąc, że jej ministerstwo zauważyło zmiany w rzece, ale postanowili zignorować tę informację, gdyż... nie przewidywali eskalacji.
"Między 6 a 7 sierpnia praktycznie wszystkie parametry na stacji pomiarowej we Frankfurcie nad Odrą zrobiły ogromny skok, co wyraźnie widać na wykresach urzędu". Mimo tych danych, byliśmy zmuszeni czekać, aż skażenie urosło do dramatycznej skali.Czytaj także: Katastrofa ekologiczna na Odrze
Wszystko więc wskazuje na niemiecką porażkę informacyjną. Gdyby o zarejestrowanych zmianach zostały poinformowane odpowiednie służby, bardzo prawdopodobne, że udałoby się powstrzymać eskalację zatrucia rzeki. Reakcja Polski ws. zatrucia Odry Polskie władze jako pierwsze podjęły kroki zmierzające do ustabilizowania sytuacji. Wojewoda województwa zachodniopomorskiego wydał rozporządzenie o uruchomieniu pomp napowietrzających rzekę. W miejscu śniętych ryb zaczęły pojawiać się żywe, lecz pływały one blisko powierzchni, co jest oznaką bardzo niskiej zawartości tlenu w wodzie."Na podstawie odczytów z automatycznej stacji pomiarowej we Frankfurcie nad Odrą nie można było zakładać śnięcia ryb" - poinformowała rzecznika ministerstwa.
Podał też zawartość tlenu w wodzie po porannych pomiarach: w Widuchowej to 4,22 mg/l, w okolicach niemieckiego Mescherin - 0,73 mg/l, w Radziszewie 0,95 mg/l, w Szczecinie przy Moście Cłowym 0,76 mg/l, a przy Moście Długim 1,58 mg/l.„Ratujemy ryby przed przyduchą! Poleciłem Komendzie Wojewódzkiej PSP w Szczecinie uruchomić pompy do napowietrzenia wody tam, gdzie to możliwe” – zaznaczył wojewoda Zbigniew Bogucki.
Niektóre z podanych wartości są dziesięciokrotnie niższe niż wynosi norma. Zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie powinna wynosić minimum 9,17 mg/l. Ponadto strona polska postawiła w regionie Odry 26 zapór oraz wysłała 37 łodzi w celu monitorowania kanałów rzeki w granicach Szczecina. Analogicznie strona niemiecka ufundowała jedynie 3 zapory. Od piątku z Odry na terenie woj. zachodniopomorskiego wyłowiono 82 tony martwych ryb, które rozkładając się, doprowadzały do wtórnego skażenia.
Ministerstwo wskazuje na przyczyny naturalne Według polskiego Ministerstwa Klimatu i Środowiska, jedną z przyczyn zatrucia jest pochodzenia naturalnego. W badanych próbkach wody wykryto mikroorganizmy, a dokładniej kilka różnych gatunków alg, jak prymnesium parvum, zwane również złotymi algami. Rozrost glonów w wodzie powoduje obniżanie się poziomu tlenu, a dodatkowo ten gatunek wydziela toksyczne substancje odpowiedzialne za śnięcie ryb."Być może, jeszcze mówię to warunkowo, udało nam się przerwać ten łańcuch wtórnego zakażania rzeki i tych kolejnych, następujących po sobie niekorzystnych czynników, które powodowały śnięcie ryb" - poinformował podczas piątkowej konferencji Zbigniew Bogucki.
https://twitter.com/moskwa_anna/status/1560245200735313921?s=20&t=dN1Xua_i2d3_QpPmdp5aRw
Do tak szybkiego powstania glonów mogły się przyczynić takie czynniki jak niski poziom wody, wysokie temperatury oraz zasolenie. Źródła tego ostatniego nie udało się jak dotąd ustalić, lecz może za niego odpowiadać jedynie duży zakład przemysłowy, bezpośrednio spuszczają ścieki do Odry lub jednego z jej dopływów. Polski rząd mimo niewątpliwych starań w celu zminimalizowania skutków skażenia, zdaje się bagatelizować podłoże chemiczno przemysłowe. Do sprawy nie podchodzi lepiej opozycja, która powiela fałszywe informacje i najchętniej zrzuciłaby całą winą na państwo. Marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak, przynależna do Platformy Obywatelskiej, powiedziała, że w Odrze wykryto gigantyczne ilości rtęci, co jest winą polskiej strony. Jednak badania prowadzone zarówno przez polskich, jak i niemieckich naukowców stwierdziły jasno, w Odrze nie wykryto rtęci. Podobnego fake newsa udostępnił Donald Tusk, pisząc na swoim profilu na Twitterze, że państwo jest niczym jak rtęć w Odrze. Czytaj także: Przyroda zakładnikiem ideologiiMamy do czynienia z bardzo przykrym zjawiskiem, gdzie przyrodę wykorzystuje się jako zakładnika w celu walki partyjno plemiennej. Takie zachowanie stoi ponad interesem narodowym, który powinien jednoczyć w tak ważnej sprawie, jaką jest środowisko, tworzące wspólne dobro narodowe.
Źródła: www.spiegel.de, radioszczecin.pl
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu [narodowcy.net]( https://narodowcy.net/czy-niemcy-sa-wspolodpowiedzialne-za-zatrucie-odry/)