Jak pamiętamy, w zeszłym roku Aleksander Łukaszenka zaatakował polską granicę wschodnią przy pomocy tysięcy sprowadzonych w tym celu imigrantów spoza Europy. Bardzo możliwe, że w porozumieniu z Władimirem Putinem Łukaszenka sprawdzał wówczas sprawność i odporność instytucji polskiego państwa i społeczeństwa, również w kontekście planów ewentualnej inwazji. Hybrydowy atak poniżej progu wojny połączony był z szeroko zakrojoną akcją dezinformacji - temat ten przeanalizował Kacper Kita w artykule "Kto stoi za aktywistami oskarżającymi Straż Graniczną o rasizm?" opublikowanym na portalu Nowy Ład.
Polacy mieli być przedstawiani jako rasiści, ksenofobi, egoiści i agresorzy na arenie międzynarodowej oraz we własnym kraju. Niestety, w operację Rosji i Białorusi od początku włączyło się także wiele środowisk w Polsce.
Szczęśliwie atak Łukaszenki został odparty, a zdecydowana większość polskich obywateli niezależnie od politycznych sympatii poparła tu działania służb. Dziś jednak temat powrócił po tym, jak w Polsce znalazły się miliony prawdziwych uchodźców, uciekających przed wojną na Ukrainie. Swoją działalność kontynuuje Grupa Granica, sieć czternastu organizacji pozarządowych. Grupa pisze o sobie sama „ruch społeczny sprzeciwiający się odpowiedzi rządzących na wydarzenia, jakie mają miejsce na polsko-białoruskim pograniczu”.
Narodowcy.net
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu narodowcy.net