Tomasz Terlikowski, autor znany niegdyś z bezkompromisowych poglądów, dziś bardziej znany z gotowości do przepraszania za nie, popełnił tweeta, w którym określił państwo narodowe jako endeckie mrzonki. Endeckie? Jak najbardziej, nie ma w tym nic złego, ale mrzonki? Raczej jedyna forma, w której narody mogą dziś prawdziwie się rozwijać.
W środę 5 października na łączonej konferencji prasowej Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego ogłoszono hasło tegorocznego Marszu Niepodległości - „Polska Państwem Narodowym”. Idące za tym hasłem postulaty to ochrona polskiej tożsamości, sprzeciw wobec imigracji, narzucania Polakom liberalno-lewicowej agendy światopoglądowej czy wobec zakusów rosyjskich imperialistów i unijnych federalistów.Dzień później do hasła Marszu odniósł się publicysta Tomasz Terlikowski. Na swoim Twitterze napisał, że Polska jest wspólną własnością wszystkich jej mieszkańców, niezależnie od narodowości. Według Terlikowskiego to właśnie jest w Polsce piękne. To rzekome piękno przeciwstawił „endeckim mrzonkom”. Jest to wyłącznie opinia estetyczna redaktora Terlikowskiego. Wystarczającą repliką byłoby w tej sytuacji stwierdzenie „Polska należy do Polaków i to jest w niej piękne, a nie multikulturalne mrzonki”, w końcu de gustibus non disputandum est. Niestety sprawa jest o wiele poważniejsza, niż osobiste upodobania tego czy innego człowieka. Zacznijmy od tego czym dla narodowca jest państwo? Jest ono polityczną organizacją narodu, jeżeli naród pojmiemy jako ciało (poszczególnych członków tego narodu jako członki ciała) to państwo będzie ubiorem. Ubiór powinien być jak najlepiej przystosowany do potrzeb ciała, tak samo państwo musi być przystosowane do potrzeb narodu. Musi umożliwiać mu przetrwanie i rozwój. Państwo polskie, jak sama nazwa wskazuje, winno służyć przetrwaniu i rozwojowi Narodu polskiego. Inne narody, które historycznie zamieszkiwały Polskę, również odczuwały potrzebę pewnej organizacji, wystarczy wspomnieć o żydowskim samorządzie istniejącym w I Rzeczypospolitej. Jest to potrzeba naturalna. Ta naturalna chęć posiadania swojej organizacji narodowej prowadzi często do konfliktów. Dlatego tym cenniejsze są już istniejące państwa narodowe. Zburzenie jednolitości etnicznej państwa doprowadzi poprzez wspomnianą naturalną chęć samoorganizacji do konfliktu. Niech za przykład służą słynne już strefy szariatu w państwach Zachodniej Europy. Czy wobec tego w państwie narodowym nie mogą zamieszkiwać mniejszości? Mogą, lecz jak sama nazwa wskazuje (tak jak nazwa Polska wskazuje na to do kogo należy nasz kraj) muszą być one rzeczywiście mniejszością, ponadto ich poczynania nie mogą być wrogie wobec narodu, w którego państwie żyją. Niestety historia naszego kraju pokazuje, że mniejszości narodowe często występowały przeciwko Polsce, napisał o tym w odpowiedzi na tweet Terlikowskiego prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Kowalski. https://twitter.com/M_Kowalski__/status/1578129775062908964 Mniejszości narodowe, co warto dodać, są to grupy, które historycznie zamieszkiwały dane ziemie, wytworzyły tam pewną kulturę. Mniejszością narodową są na przykład Białorusini faktycznie żyjący na Podlasiu od pokoleń, jednak Białorusin, który przyjeżdża do Polski pracować, nie jest członkiem tej mniejszości, tak samo w przypadku każdego innego imigranta. Imigranci nie mają żadnego związku z krajem, do którego przybyli. Nacjonaliści stanowczo sprzeciwiają się imigracji, zwłaszcza gdy chodzi o jej masową formę. Uważamy, że każdy naród powinien pracować dla swojego własnego państwa. Sprzeciwiamy się wyzyskowi człowieka przez wielkie korporacje, które ściągają za pomocą fal migracji tanią siłę roboczą. O przetrwaniu narodu oraz jego członków decyduje między innymi dostęp do sprawiedliwie opłacanej pracy. Chcemy, aby Polak w Polsce był gospodarzem, zawsze będziemy stawiać swój interes na pierwszym miejscu (tak jak najpierw dba się o swoją rodzinę, a dopiero później o cudzą). Sprzeciwiamy się imigracji i przypominamy, że imigranci nie są członkami mniejszości narodowych. Pragniemy, by nasz Naród sam zarządzał naszą Ojczyzną bez udziału imperialistów ze wschodu czy federalistów z zachodu. Jesteśmy nacjonalistami, nie wstydzimy się tego i damy temu wyraz w Warszawie 11 listopada pod hasłem Polska Państwem Narodowym!
A Ukraina, Izrael, Armenia, Niemcy i Litwa to także "rzecz wspólna" Polaków? Dlaczego tylko Polska ma należeć do całego świata? Suwerenność narodu we własnym państwie to nie mrzonka. Twierdzenie czegoś innego to naplucie w twarz naszym przodkom, którzy oddawali za nią życie.
— Adam Szabelak (@SzabelakAdam) October 6, 2022
Jak przeczytać można w artykule "Nasz imperializm. Wielka idea narodu polskiego":
"Szkodliwa jest koncepcja Rzeczpospolitej Wielu Narodów. Historycznej Rzeczpospolitej nie zamieszkiwały nowoczesne narody, współcześnie sytuacja w naszej części Europy jest fundamentalnie odmienna. Państwa wielonarodowe to tragedie dla wszystkich zamieszkujących je narodów, z których żaden nie może w pełni realizować siebie, co prowadzi zawsze w końcu do sporów i rozpadu. Jednorodne państwo narodowe to skarb, który należy pielęgnować. Na tej podstawie powinny powstawać wszelkie szersze koncepcje. Jedynie współpraca państw narodowych może być twórcza".
Jednocześnie jednak autor podkreśla, że "idea stworzenia politycznej rzeczywistości suwerenności obszaru Europy Środkowo-Wschodniej stać się musi wielką ideą narodu polskiego – jest niezbędnym warunkiem zachowania jego niezależności i umożliwienia ekspansji politycznej, ekonomicznej, kulturowej itd." Polska samodzielnie jest niestety podmiotem zbyt słabym, aby przeciwstawić się zagrożeniom płynącym zarówno z Zachodu, jak i Wschodu.
Przez zdrowy imperializm XXI wieku należy rozumieć dążenie do związku kilku państw celem zawiązania wspólnej wielkiej przestrzeni, bez panowania jednego państwa, czy narodu nad drugimi.
CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Kwasieborski: Polska i Wschód
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu narodowcy.net