Polacy na Litwie protestują przeciwko planom formalnej likwidacji dwóch polskich szkół z rejonu trockiego. Uważają te plany za polityczną zagrywkę wymierzoną w polską mniejszość.
Władze rejonu trockiego planują degradację statusu i przekształcenie w filie Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach (79 uczniów) i Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu (109 uczniów). Obie szkoły nauczające w języku polskim są dobrze wyposażone i wciąż się rozwijają. Zmiany są motywowane zapisami rządowego programu „Szkoły Tysiąclecia”, który nakazuje likwidację lub przekształcenie szkół uczących mniej niż 60 uczniów i zabrania tworzenia klas, do których będzie uczęszczać mniej niż 8 uczniów, a także rzekomą oszczędnością środków samorządowych.
Warto zauważyć, że obie polskie placówki spełniają wymóg posiadania 60 podopiecznych, natomiast zapis o minimalnej ilości 8 uczniów w klasie nie dotyczy szkół mniejszości narodowych. Natomiast w kwestii funduszy, jak zapewniała na spotkaniu dotyczącym gimnazjum w Połukniu radna Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin Teresa Sołowiowa, szkoła jest w dużej mierze finansowana ze środków Rzeczypospolitej Polskiej, więc nie może być mowy o niepotrzebnych wydatkach samorządu trockiego.
CZYTAJ TAKŻE: Idea kresowa jako rdzeń nacjonalizmu
W związku z zagrożeniem dla szkół, Polacy z rejonu trockiego 22 marca zorganizowali manifestację pod ambasadą Polski z apelem o wsparcie, natomiast 23 marca protestowali pod siedzibą litewskiego rządu w Wilnie. Przynieśli ze sobą transparenty w języku litewskim i polskim m.in. „Obrońmy polskie szkoły”, „Nie pozwolimy niszczyć polskich szkół!”, „Polsko wołamy o pomoc!”. Demonstracja na placu pod siedzibą rządu spotkała się z naciskami ze strony policji, która kazała protestującym odsunąć się od budynku i stopniowo przesuwała ich w głąb placu. Ten z pozoru mało ważny incydent symbolicznie obrazuje działania litewskich władz, ignorujących potrzeby swoich własnych obywateli polskiej narodowości.
Biorąca udział w środowej manifestacji radna z AWPL-ZChR Maria Pucz nie kryła, że w jej opinii akcja likwidacji polskich szkół jest wymierzoną w Polaków zagrywką polityczną mera Andriusa Šatevičiusa i wicemera Jonasa Kietavičiusa dodała, że w bardzo podobny sposób zlikwidowano placówki edukacyjne w Międzyrzeczu i Świętnikach, które jako filie szkół nie utrzymały się nawet przez rok. Inna z demonstrantek stwierdziła, że działania władz regionu są przykładem gnębienia Polaków.
Polacy stanowią aż 27,53% wszystkich mieszkańców rejonu trockiego, mimo to w razie degradacji dwóch szkół, w całym rejonie pozostaną tylko dwie polskie placówki, co dla niektórych uczniów pragnących kontynuować edukację w języku polskim będzie oznaczało konieczność półtoragodzinnych dojazdów.Należy zauważyć, że zarówno szkoła w Starych Trokach, jak i gimnazjum w Połukniu osiągają bardzo dobre wyniki w nauczaniu, uczennica tej pierwszej niedawno zajęła drugie miejsce w ogólnokrajowej olimpiadzie języka litewskiego. Dodatkowo do starotrockiej podstawówki uczęszcza od niedawna 12 ukraińskich dzieci, których rodziny uciekły przed wojną na Litwę. Władze uznały bowiem, że młodzi Ukraińcy powinni uczyć się w bardziej zrozumiałym dla Słowian języku polskim. Obie szkoły mają ponadto bogatą tradycję, gdyż istnieją od ponad 100 lat.
CZYTAJ TAKŻE: Na Litwie doszło do manipulacji wyborczych? Ofiarą polska partia
Los Szkoły Podstawowej w Starych Trokach i Gimnazjum w Połukniu ma się rozstrzygnąć 31 marca na posiedzeniu rady rejonu trockiego. Stawką w tej grze litewskich polityków przeciwko polskim mieszkańcom jest dobro prawie 200 uczniów, ich rodziców oraz nauczycieli.
Narodowcy.net / kresy.pl / kresy.pl / wspolnotapolska.org.pl / kurierwilenski.lt
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu narodowcy.net