Coraz bardziej przerażają mnie działania instytucji unijnych (europarlament i komisja) odnośnie działania internetu, tj. prób jego regulacji.
Sprawdziłem. Średnia wieku europarlamentarzystów to 54 lata. Tacy ludzie decydują o przyszłości najważniejszego medium i prawdopodobnie jednego z największych wynalazków w historii ludzkości.
54 lata to mniej więcej wiek moich rodziców, którzy korzystać z internetu potrafią. I tyle mogę w tym temacie powiedzieć. A wiem, że i tak robią to dużo lepiej i świadomiej niż większość ich rówieśników, procentuje to, że we wczesnych latach 90-tych miast pierwszych konsol kupili komputer i zaczęli przygodę z dos-owską linią komand.
Więc ludzie, którzy w większości nie rozumieją istoty internetu, nie rozumieją podstaw na jakich został zbudowany, nie rozumieją co sprawiło, że dzisiaj wygląda tak, a nie inaczej chcą go regulować. Nie dociera do nich, że to do nich wróci, że swoimi działaniami niszczą największe kolektywne dobro jakie obecnie wszyscy posiadamy.
Jak wytłumaczyć 60 letnim dziadkom czy, przykro mi drogie Panie, radzicie sobie zdecydowanie gorzej z elektroniką i internetem, co gorsza babciom (a duża część posłów do PE jest w tym wieku), że wprowadzenie ograniczeń w korzystaniu z linków jest w czołówce kretynizmów jakie usłyszałem.
Kurwa!
Na linkach zbudowany jest internet. To na linkach (ich sile) został oparty pierwotny algorytm Google. Internet to linki! Ograniczenia w kwestii linków w internecie to jak ograniczenie siły nośnej skrzydeł samolotów!
Oczywiście wpis jest w odniesieniu do najnowszych propozycji nad którymi będzie głosowanie w PE koło 20 czerwca.