Maminsynkowie istnieją naprawdę, a życie z nimi może być wyjątkowo ciężkie.
Każda kobieta jest w stanie w swoim nowym partnerze jeszcze na początku relacji dostrzec właśnie maminsynka.
Matka jest dla każdego najważniejsza, ale przychodzi taki czas w życiu - także mężczyzny - kiedy to powinno zacząć się tworzyć własną rodzinę.
Mężczyzna, jako głowa rodziny powinien sam podejmować decyzje, chronić swoją rodzinę, zapewnić jej bezpieczeństwo.
Jak czuć się może świeżo upieczona żona, gdy jej zdanie będzie zawsze na drugim miejscu, a to ważniejsze należy do teściowej?
Uważam, że za syndrom maminsynka odpowiedzialne są w większej mierze matki i to w jaki sposób wychowują swoich synów.
Nie pozwalają im się usamodzielnić. We wszystkim chcą pomagać a przy tym nie widzą, że ich synek jest już dorosłym mężczyzną.
Nie chcą nauczyć go życia, ale chcą to życie przejść razem z nim.
Nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że to dorosły mężczyzna w pewnym momencie życia powinien się opiekować przede wszystkim swoją nową rodziną, ale i matką, zamiast ciągle pozwalać jej na podejmowanie za niego decyzji.
Oczywiście nie tylko matki i ich sposób wychowania są winne. Problem leży także po stronie mężczyzn, bo to właśnie oni pozwalają sobie na takie traktowanie.
Pozwalają, aby ich matki wypełniły dokładnie taką samą część życia jak ich partnerki czy żony.
Czy można zrobić coś z maminsynkiem, z punktu widzenia przyszłej partnerki? Tak, po prostu się z nim nie wiązać.