(...)
-Roladka nie odbiera... - westchnął Liwas odkładając komórkę. - Cholera jasna..
Hoker pokręcił głową.
-Ale cię wzięło... - powiedział z czymś w rodzaju podziwu w głosie. - Jakbyś z więzienia na przepustkę wyszedł.
Liwas nie odpowiedział. Z zaciętą twarzą wpatrywał się w sufit, myśląc intensywnie.
Hoker jakby nagle coś sobie przypomniał.
-Zadzwoń do Niewysokiej Fi - podpowiedział. - To świetna dupa.
-Wiem! - prychnął Liwas wściekle. - Już dzwoniłem. Odrzuca połączenia.
-Szit.
Zapadło milczenie. Hoker poskrobał się po głowie.
-Lenka? - podsunął.
Liwas wykrzywił się.
-To kłoda. Drewno. - powiedział lekceważącym tonem. - Z gumową lalą byłoby ciekawiej. Nie chcę.
Znowu nastała cisza. Przerwał ją Hoker.
-No to kicha - stwierdził ze złośliwym uśmiechem. - Pozostaje ci brydż.
-Co? - nie zrozumiał Liwas.
-Mówią, że z seksem jest jest jak z grą w brydża - uśmiech Hokera zrobił się szerszy. - Wygrywasz gdy masz dobrego partnera albo mocną rękę.
(...)
©niekarany ("Dziennik absurdalny ")
[picture: public domain]