Przekleństwo nie tylko czytelników, ale też autorów. Od lat szkolnych uczeni jesteśmy, że podstawą interpretacji tekstu jest motywacja, zamiar autora. Nie jest istotny, lub jest drugorzędny, nasz osobisty odbiór tekstu. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z dziełami wielopoziomowymi, artystycznymi czy pełnymi metafor. Nasze odczucia muszą leżeć w blasku nieskończonej mocy woli autora. Jest to tak bardzo błędne i szkodliwe, że niszczy czasem to co rzeczywiście autor ma na celu.
Przekleństwo
Autor, jeśli nie tworzy czegoś co ma charakter jednolity, wprost, bez owijania, to nie chce nikomu narzucać ani sposobu czytania, ani sposobu odbioru, ani tym bardziej interpretacji. Tak jak w sztuce, wartość powstaje w wyniku zderzenia dzieła z odbiorcą. Samo w sobie ma jedynie wartość pierwotną - ilość znaków, czas, energia i zaangażowanie autora. To promil potencjału dzieła. Największą wartość, tekst czy dzieło sztuki ma gdy jest konfrontowane z widzem, czytelnikiem, odbiorcą.
Często, autorzy pytani po latach o przekaz swoich tekstów, motywację, czy intencje, sami ich nie pamiętają lub nie są one już istotne. Tak jak anegdocie o Wisławie Szymborskiej, która dostała czwórkę z interpretacji swojego własnego wiersza. Dlatego pytanie o to "co autor miał na myśli?" jest nie tylko bez sensu. Jest wprost szkodliwe dla samego tekstu.
Oderwanie
Jeśli lubimy jakiegoś autora, to ciężko nam pozbyć się ciężaru jego osoby, gdy napisze słaby tekst. To naturalne. Ciężko jest też powiedzieć coś dobrego, o tekście twórcy, którego organiczne nieznosimy. Jednak żeby rzeczowo i merytorycznie rozmawiać o jakimkolwiek tekście, musimy oderwać go od autora. I używanie argumentu autora w obronie lub w ataku na tekst jest conajmniej słabe.
Tak samo jak słabe jest doszukiwanie się w tekście czegoś, czego tam nie ma, ale nam się wydaje, że autor to tam wsadził. Chodzi o szukanie w treści znamion emocji autorskich lub jakichkolwiek znaków stanu psychicznego autora. Jeśli twórca o tym nie pisze, nie mówi, to bez znaczenia.
Dlatego, jeśli chcemy dyskutować z tekstem, musimy zachować zasadę oderwania od autora. Bo nie wiemy jak się czuł gdy pisał tekst. Po prostu nie wiemy.
To właśnie próba wejścia autorowi do głowy produkuje potworki w stylu - "przemawia przez ciebie frustracja", "jesteś zgorzkniały". To absurd. Unikajmy tego.
Mnie w trakcie pisania tego tekstu, na telefonie w autobusie, bolała głowa. Jakie to ma znaczenie? Możecie to wykorzystać przeciwko mnie. 😉