Od minionej niedzieli funkcjonuje zakaz handlu. Wiele analiz i przykładów z innych krajów, pokazuje, że to nie jest dobry i korzystny dla gospodarki ruch. Powoduje więcej problemów niż przynosi korzyści i o tym, czy dany sklep będzie otwarty w niedzielę lub święto powinien jednak decydować rynek. W sensie, że jak sklep ma klientów to może handlować. Jak klienci nie przychodzą, to bez sensu i zamykamy. Proste. Gdybyśmy do tego dołożyli skuteczny i egzekwowany system kontroli przestrzegania obowiązujących reguł (Kodeks Pracy), żadne tego typu ruchy nie byłyby konieczne. W chwili obecnej, bardziej to przypomina populistyczne wydmuszki i próbę zadowolenia określonych grup interesu, niż rzeczywistą troskę o pracowników.
Ja jednak nie o tym. Przynajmniej nie w całości.
W jaki sposób mamy stać się świadomym i odpowiedzialnym społeczeństwem obywatelskim, jak zgłoszenia złamania obowiązującego prawa są określane mianem donosicielstwa, kapowania i „strzelania z ucha”. Pełzająca hipokryzja. Zwłaszcza jak padają te określenia z ust zwolenników partii rządzącej (a takie opinie już też słyszałem). Ja rozumiem skąd bierze się niechęć do zgłaszania przestępstw czy wykroczeń. Za PRL, złamanie opresyjnych przepisów prawa było cnotą, elementem walki z systemem. Często bez działania na granicy prawa nie było możliwości przeżycia godnego życia czy wzbogacenia się, chociażby w stopniu minimalnym. Jednak te czasy się skończyły. Prawa nie są narzucane przez „obcego okupanta”; prawa mają za zadanie w znakomitej większości, chronić obywateli. Nie zawsze i nie wszystkie, ale musimy wziąć to za dobrą monetę, albo zlekceważyć całą społeczną umowę, jaką jest państwo czy naród.
Obowiązkiem każdego obywatel powinno być zgłaszanie przypadków łamania prawa. I nie odpalajcie jeszcze hejtu. Pozwólcie, że wyjaśnię.
Jeśli widzisz jak sąsiad po pijaku wsiada za kółko – powinieneś to zgłosić na policję, najlepiej jak byś temu zapobiegł, ale jeśli sąsiad waży 100 kilogramów więcej od ciebie, to chcąc uchronić potencjalnie jego zdrowie i życie, zdrowie i życie innych – twoim obowiązkiem jest zgłoszenie tego. To powinna być norma.
Widzisz oprychów bijących kogokolwiek na ulicy – twoim obowiązkiem, w trosce o innych, jest zgłoszenie tego na policję. Jak możesz, powinieneś nagrać to telefonem, zrobić zdjęcie.
Jak widzisz w sklepie ekspedientkę przebijająca daty ważności na produktach spożywczych, twoim obowiązkiem jest zgłoszenie tego do SANEPIDu. Możesz tym uratować komuś życie.
Te przykłady wynikają nie tylko z troski o współobywateli, ale też z tego, że są to czyny niezgodne z prawem w Polsce. Niech ktoś mi powie, że jak robię cokolwiek z wymienionych rzeczy, to jestem kapusiem. Śmiało! Poczekam…
Teraz wróćmy do kwestii handlu w niedzielę. Możemy się nie zgadzać z tym przepisem, możemy kwestionować jego podstawy, ale jest obowiązującym prawem w naszym kraju. W systemie, jaki mamy, niezależnie od tego jak dziurawy i pełen wad jest, nie walczymy z niesprawiedliwością prawną, łamaniem prawa. Gdybyśmy mieli tak postępować, to gdzie postawimy granicę? W proteście przeciwko prawu penalizującemu zabór mienia, zaczniemy kraść? Nie podoba nam się prawo podatkowe, to przestajemy płacić podatki? Nie zwalczymy głupiego prawa łamiąc je. Prędzej je zwalczymy wskazując na jego wady, pokazując, że jest martwe, że nic nie wnosi lub, że szkodzi. To są demokratyczne metody walki ze złym prawem… Albo po prostu idźcie do wyborów i zacznijcie wybierać ludzi, którym zależy na wszystkich obywatelach, a nie na ich własnych wyborcach i grupach interesu (takich jak związki zawodowe czy kościół). I nazywanie kogoś, kto zgłasza ewidentnie łamiące prawo przypadki, „kapusiem” jest bardzo niedojrzałe i wynika ze wstecznictwa mentalnego. Tymczasem, jak wejdzie się w artykuły (1, 2, 3) na temat pierwszego mandatu za handel w niedzielę, to aż przeraża w komentarzach ilość oskarżeń o bycie kapusiem.
A to bardzo źle świadczy o ludziach, którzy stygmatyzują i piętnują innych, którym przeszkadza łamanie prawa. Wyglądają jakby sprzyjali przestępcom, bronili ich prawa do posiadanie przepisów w poważaniu.
Niezależnie od tego czy się zgadzamy z tym, czy nie – prawa należy przestrzegać. No chyba, że kogoś kręci stanie po tej samej stronie, co bandyci, oszuści i po prostu – kryminaliści. Wolny kraj…