Taki smutny trochę temat -żubroń.
Bo okazuje się, że istniało coś takiego. A nawet do dzisiaj istnieje. I mimo faktu, że nazwę pod którą jest znany obecnie otrzymał w 1969 roku pojawił się na świecie dużo wcześniej. Pewnie jakoś go tam nazywano bo żubroń to dosyć dziwna nazwa. Sugeruje bliskie pokrewieństwo żubra z koniem. A to błędne skojarzenie.
Gdzieś tak w okolicach 1847 Leopold Walicki wpadł na pomysł skrzyżowania żubra z krową. O panu Leopoldzie w Wikipedii nie piszą (poza wzmianką, że to za jego sprawą żubr dopuścił się mezaliansu), można jednak zgadywać, że mógł być spokrewniony z właścicielem położonego w powiecie grodzieńskim, majątku ziemskiego Jeziory. W Wieku XVIII majątek stał się własnością hrabiego Michała Walickiego a w 1828 roku, na mocy testamentu przez niego sporządzonego, przeszedł w ręce niejakiego Leopolda Walickiego.
Czy był to ten sam Leopold czy inny można jedynie zgadywać. W każdym razie Jeziory, jak podaje portal Pamięć dla Pokoleń, to teren dawnej Puszczy Jezierskiej. Może to zbyt daleko idące uproszczenie, ale gdzie puszcza tam łatwo o żubry. Pasuje.
Plan był taki by stworzyć bydło hodowlane, które przeżyje na nieużytkach, kosztów generować nie będzie (bo taka krowa, to i obory potrzebuje i czasem paszę trzeba jej nosić gdy na łąkę nie wyjdzie..), a pożytek z niego będzie większy niż z krów czy byków trzymanych po wsiach do ej pory.
Jako, że przez 12 lat eksperymentu (lata 1847-1859) udało się wyhodować 15 sztuk nowego gatunku, można przypuszczać, że zamierzenia pana Walickiego nie spotkały się z życzliwym odzewem obiektów jego badań. W dodatku żubroń miał swój rozum i żywą spiżarnią zostać nie chciał. A jeśli faktycznie twórca żubronia i właściciel Jezior (Jeziorów?) to jedna i ta sama osoba nietrudno zgadnąć dlaczego datą końcową prac nad hodowlą żubronia jest rok 1859.
Dwa lata później wybucha powstanie styczniowe. Hrabia Walicki musiał być w jakiś sposób zaangażowany w jego przygotowanie -w Jeziorach powstańcom pomagano. Pomoc tę właściciel majątku przypłacił zesłaniem na Syberię i konfiskatą swoich ziem.
Potem kilkukrotnie jeszcze podejmowano próby okiełznania żubronia. W latach 1905 - 1928 w Rosji/ZSRR (Instytut Askania Nowa), w 1953 roku w ogrodzie zoologicznym w Płocku. Oba programy hodowlane jak i prowadzone od roku 1958 w Białowieży badania nad nowym gatunkiem nie doprowadziły do masowego wzrostu populacji - za każdym razem liczba młodych żubroni sytuowała się poniżej stu sztuk.
Wikipedia podaje, że w Polsce żyje jeszcze kilkoro przedstawicieli tego gatunku, ale o jakichkolwiek dalszych pracach nad jego utrzymaniem - cisza. Jakby tak pomyśleć na spokojnie to podobny pomysł ktoś miał kilka tysięcy lat temu kiedy "udomowiano" krowę. Wtedy się udało, ale jakie te dzikie zwierzaki były, z których krowy wyhodowano pewnie nie wiemy.
Na terenach gdzie kształtowały się starożytne cywilizacje raczej nie było żubrów. Były tury. A czy krowa jest późnym potomkiem tura? Specjaliści mówią, że tak.
Czyli chciano powtórzyć doświadczenia przodków w nadziei na lepszy rezultat. Jak się okazało z marnym skutkiem. I tylko zwierzaków szkoda.
autor zdjęcia:Alexandr Frolov; Wikimedia