Czemu bóbr wydrze futro na grzbiet wciągnął? Jaki miał cel??
Nawet jeśli świadomie go nie miał to jakiś miał nawet nie wiedząc o tym. Warto by bobra na komisariat - i przepytać. Światłem ostrym po oczach... Prześwietlić, przemaglować. Niech się przyzna co chciał... co miał na myśli.
Jedna pomyłka a człowiek już galopuje z rozumem, już porządkuje; doszukuje się przyczyn i skutków. Z fusów wróży. Oby tylko ułapić, ucapić sens w przydarzonym. By nie drażniło tajemnicą.
A jeśli to wydra w bobrzym przebraniu? Na to by wskazywał podpis pod fotką: "trzy bobry na drewnianej powierzchni". I gdy ufasz słowu pisanemu nie przekona cię nikt, że jest inaczej. Bóbr to i już. Choć brak ogona płaskiego by sugerował, że jednak podejrzewać by można...Ale kto by dzisiaj oczom wierzył? Podpis się liczy.
Jakiś mezalians tu dziwny, mentalny galimatias... Kto jest kim?
Zazwyczaj przebieranki czemuś służą. Zmieniając strój, styl zachowania zmienia się... ot choćby status społeczny; ratuje życie czasem przebranie. Anonimowość czy przywdziana z potrzeby chwili tożsamość pozwala ukryć się na widoku i gromadzić infomacje. W inny sposób praktycznie niemożliwe do pozyskania.
Sherlock Holmes tak miał.
Absolwenci kierunków społecznych - psychologii na przykład - zbierają czasem dane do prac naukowych wcielając się w obiekty swoich zainteresowań. Badająca "męskie zachowania stadne" studentka przebiera się za mena i idzie pracować do korpo.
Doktorant, którego wybrany temat pracy prowadzi ku mniejszościom etnicznym, przyciemnia sobie chemicznie skórę. Chodzi tak po ulicach i obserwuje. Opisuje potem jak traktowani są współcześni Afroamerykanie.
Przykrywki tajnych agentów... Wcielanie się w kogoś kim się nie jest by pozyskać zaufanie, rozpracować i zneutralizować zagrożenie. Udawanie innego "by zaakceptowali". By snobistyczne środowisko nie odrzuciło wieśniaka. By Dyzma mógł ministrem zostać.
No ale wydra? Czemu się bobrem stać musiała, czy chciała? To ona jedna wie.
źródło:Unsplash