Źycie nie rozpieszcza, pazerność zabija...
Nie działam na rynku fx, gram na BTC.
Nie jest źle, ale moja gĺupota mnie wykończy. Zauważyłem pewien schemat.
Po każdej wtopie na BM, nabywam pokory, trzymam się ustalonych zasad.
Od kilku dni, wpłacałem na BM jakąś kwotę, ustalałem zysk na 8-10% zostawiałem na noc, rano wypłacałem, i było git.
Wczoraj, starego durnia coś podkusiło. Zamiast grać na lewarze 10, ustawiłem 25 i zysk na 15%. .
Weszło. W 30 minut. I zamiast wypłacić, jakaś cholera mi szepta: "bitmex wypłaca raz dziennie, od 13. zagraj, jutro wypłacisz więcej, kasa nie lubi bezruchu... " Fakt, lubi ruch. Zamiast "do", to "z" mojej kieszeni...
W maju, w 2 tygodnie zrobiłem z 0.09btc 0.71 btc. Myślałem, iż coś się nauczyłem. Stosowałem zasadę, aby nie grać rano. Pycha wygrała, całość rano postawiłem...
Teraz znów etap pokory i zasad. Jeden plus, iż nie mam takiej euforii, gdy na binarkach grałem...