Nie będziesz posiadał (oficjalnego) majątku i będziesz bezpieczny.
Donald Tusk w ostatnich latach "pracował" jako Król Eurokołchozu. Zarabiał tam niemałe kieszonkowe, bo z samych oficjalnych zarobków mógł zgarnąć kilka milionów zł, nie licząc premii od Angeli M. Okazało się jednak, że majątek Donalda przez ten czas stopniał jak lodowce na Antartydzie podczas ataku globalnego ocieplenia. Dziennikarze chciali sprawdzić w księgach wieczystych jego posiadłości, a tam ... pusto. Król Europy został bezdomnym! Okazało się, D.Tusk przepisał wszystkie nieruchomości na żonę.
Dziennikarze poprosili o komentarz w sprawie przepisywania przez polityków majątku na żony członka zarządu PeŁo, który myśląc, że chodzi o M.Morawieckiego mówił tak:
"Przepisanie majątku na żonę przez polityka to naganna, typowo pisowska, praktyka. (...) ukrywanie swojej własności to oszukiwanie wyborców"
Kiedy jednak dowiedział się, że w pytaniu chodziło o D.Tuska, to poweidział, że dziennikarze czepiają się szczegółów, a pozatym musi już iść i nie ma czasu na rozmowę. :-)
D.Tusk idzie w ślady swojego doradcy.
To wcale nie nowość w polityce, bo M.Morawiecki też przed wejściem do rządu postanowił przepisać część majątku na swoją żonę. Mateusz chyba ma mniejsze zaufanie do swojej partnerki niż Donald, bo nie oddał swojej drugiej połowce wszystkiego. Podobre triki stosują też inni np. apostoł Ł.Szumowski, który robił biznes, a posiadaczami akcji była jego żona i brat.
Dlaczego politycy przepisują majątek na inne osoby? D.Tusk tłumaczy:
"Tak, podjęliśmy taką decyzję kilka lat temu. Rodzina i moja żona Gosia odczuwali zagrożenie związane z nieustającą nagonką i zorganizowanym polowaniem na mnie z powodów politycznych przez PiS i rząd PiS-u. Absolutnie rozumiałem to poczucie zagrożenia. Jedyną intencją tej decyzji było bezpieczeństwo mojej rodziny, a nie ukrycie czegokolwiek"
Premier również nie ma nic do ukrycia:
"Nie ma tu żadnego drugiego dna i niczego nie ukrywałem, ponieważ moje zarobki od lat są jawne "
M.Morawiecki próbuje po raz kolejny sił w politycznym stand-upie:
"Z Donaldem Tuskiem różni nas bardzo wiele. Ale przede wszystkim różni nas to, że ja zrezygnowałem z bardzo dobrych zarobków w prywatnym banku (...) żeby pracować dla Polski i dla Polaków. On zaś dobrowolnie zostawił stery polskiego rządu dla brukselskich apanaży"
Mati, ty wariacie! Uśmiałem się do łez...
Jaki jest cel tego przepisywania majątku? Czy rzeczywiście politycy nie mają nic do ukrycia? A może postanowili się wyzwolić, zaznać nirvany i pójść za radą K.Schaba - "nie będziesz niczego posiadał i będziesz szczęśliwy"?
Korzystałem z: