Plandemia taka groźna, że trzeba reklamować "lekarstwo".
O co chodzi z tym wrzucaniem zdjęć celebrytów ze spotkaniami 3 stopnia ze strzykawą? Jedni powiedzą, że to zwykła głupota, ale powód może być bardziej prozaiczny - jest to realizacja kampanii reklamowej. Autorka kanału na YouTube "Życie Stewardessy" twierdzi, że dostała propozycję współpracy reklamującej "paszporty kowidiańskie".
TLDR - treść i warunki współpracy od 1:42
Oto czego oczekuje reklamodawca czyli jak ma być lokowany tenże "produkt".
UCC ("certyfikat zdrowotny") ma ułatwiać podróżowanie - brak obowiązku przechodzenia kwarantanny i zwolnienie z wykonania testu na kowadło.
"W kreacji musi wybrzmieć, że UCC jest narzędziem ułatwiającym życie w czasie pandemii (podróżowanie). "
"Kreacja w żadnym aspekcie nie może dawać do zrozumienia, że jest to narzędzie do inwigilacji, kontroli itp."
Fake? Niczego nie można wykluczyć, ale patrząc na te wszystkie loterie kowidiańskie i zatrudnianie aktorów do promocji preparatów Pfizera i AstraZeneca wcale bym się nie zdziwił, gdyby już niebawem na kanałach podróżniczych YouTubowi twórcy "przypadkiem" wspominali o tym jak to "paszporcik zdrowotny" ułatwia życie.
Jak widzimy coraz groźniejsza ta plandemia. Wirus mnoży się w telewizji, a teraz będzie mutacja YouTubowa. Budżet marketingowy kowadła rośnie jak na drożdżach. Mimo coraz agresywniejszej reklamy chętnych specjanie nie przybywa. Chyba będzie trzeba wprowadzić metody prezydenta Filipin...