Dzień Świrustaka.
Świat po raz kolejny stanął nad krawędzią zagłady. Pojawiła się kolejna mutacja kowdiańska. Państwa ogłaszają zamykanie granic, lockdowny i nowe restrykcje. Te same środki wprowadzone rok temu miały sprawić, że wygramy z wirusem, ale jak widzimy sytuacja niespecjalnie się zmieniła. Czy w erze globalizacji i podróży lotniczych zamykanie granic ma sens? Nawet prof. Gut przyznaje, że wirus już jest w Europie. Mimo to poszczególne kraje wydają się wracać do starego i sprawdzonego, ale nieskutecznego planu. Pozamykamy granice, ogłosimy lockdown i ... dodrukujemy kolejne biliony. Czemu nie? Może tym razem się uda?
Gdzie jest błąd?
Minister Choroby na konferencji prasowej ogłasza nowe wytyczne. W nich m.in.:
"Zmniejszamy limity z 75 proc. do 50 proc. zapełnienia w gastronomii, kulturze, kościołach, obiektach sportowych. Osoby zaszczepione nie będą uwzględniane w tych limitach"
"Osoby, które przyjadą do Polski, a są zaszczepione, nie wpadają w kwarantannę."
Czy największym błędem w plandemii jest traktowanie osób, które przyjęły preparat jako nazwijmy to "niegroźnych"?
Wszystkie źródła potwierdzają, że preparat nie blokuje transmisji wirusa. Czy w związku z tym traktowanie jednej "grupy" łagodniej ma jakiekolwiek podstawy MEDYCZNE, żeby już nie tracić czasu na truizmy, że to dyskryminacja i bezprawie?
Wyobraźcie sobie producenta prezerwatywy, który reklamuje swoją "gumę" hasłem "SKUTECZNOŚĆ 95%". Jaka byłaby reakcja klientów?
Czyli tak; Minister Zdrowia uważa, że nie powinno gromadzić się zbyt dużo ludzi w jednym miejscu (oczywiście oprócz "klasy panów", bo oni są zwolnieni ze wszystkiego) i jednocześnie informuje, że do limitu osób nie są liczone osoby zaszczepione. Osoby przybywające zza granicy są kierowane na kwarantanne (praktyka pokazuje, że ta kwarantanna jest teoretyczna), ale nie te, które mają certyfikat C-19. Ta procedura to nic innego jak zabobon, bo na podstawie tego czy masz czy nie masz szczepienia jesteś określany jako chory lub zdrowy. Nie na podstawie objawów czy testu, które zresztą raz jest dodatni a raz ujemny. Szczepienia, które nie blokują transmisji i narracja, że oni mogą więcej niż osoby nieszczepione tylko nakręca plandemię, która z niegroźnej może stopniowo mutować w coraz bardziej niebezpieczną. Czy kowadło będzie dla ludzi tym czym choroba Mareka dla kur?
Czy działania polityków mają jakikolwiek sens, a może właśnie o to chodzi, żeby ciągle walczyć? Jak głosi znane hasło "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Pytanie tylko z kim walczysz? Z wirusem czy z... własnym narodem?
Korzystałem z: