Światowe newsy dla gojów.
Od czasu do czasu (inni powiedzieliby, że codziennie) media podają nam "ciekawostki" ze świata. Niedawno pojawiła się informacja o rekordowym porodzie. Kobieta (tak, wiem jest to ryzykowne określenie) w RPA miała urodzić dziesięcioraczki. Niejaka Gosiame Thamara Sithole wydała według dziennikarzy Pretoria News na świat 7 chłopców i 3 dziewczynki (przynajmniej dopóki nie zetkną się z genderyzmami i LGBTQWXYZ+). Informacja była powielana przez wiele mediów, w tym słynącą z głoszenia prawdy i tylko prawdy Gazetę Wyborczą. Światowy rekord może okazać się jednak oszustwem, bo po porodzie i po dzieciach nie ma śladu.
Wyszła z domu po mąkę, a urodziła dziesięcioraczki?
Mąż kobiety twierdzi, że wyszła z domu 7 czerwca i od tego czasu jej nie widział. Podobno nie pozwolono mu z nią przebywać podczas porodu ze względu na obostrzenia plandemiczne. Żaden szpital nie potwierdził jednak, że południowoafrykanka urodziła dziesięcioraczki. Rozgłos rekordowej ciąży podziałał na internetową społeczność niczym tweety Elona Muska na dzieciaków "inwestujących" w Dogecoina. Zaczęli oni wysyłać pieniądze do rodziców, które niby miały pomóc w utrzymaniu licznego potomstwa. Podobno uzbierało się tego aż 70 000 dolarów. Wygląda na to, że mamona doprowadziła do konfliktu pomiędzy mężem i żoną. Kobieta oskarża swojego partnera o to, że chce się wzbogacić na tym "wydarzeniu".
Kilka dni temu okazało się, że kobieta trafiła na odział psychiatryczny. Zrobiono badania, które nie wskazują na to, że była w ciąży czy została poddana cesarskiemu cięciu. No, chyba, że ktoś wierzy w super regenerację... Wygląda na to, że cała historia jest zmyślona.
Tego typu przekrętów może być coraz więcej w dobie 500+. Kto wie czy gdybyśmy zrobili audyt w Polsce nie trafilibyśmy na podobne przypadki dzieci - widmo?
Korzystałem z: