Cześć :-)
Jest to kolejny artykuł o moich początkach z kruptowalutami.
Pierwszą część znajdziesz TUTAJ
DayTrading na Bitcoinie
Na początku Bitcoinem interesowałem się jako technologią. Z czasem gdy zobaczyłem jak bardzo jego kurs potrafi wzrosnąć – nawet 10 krotnie zacząłem myśleć o nim pod względem spekulacyjnym. Wiadomo - jak by tu zarobić.
W marcu 2014 roku rozpocząłem po prostu handlować BTC na giełdzie. Było to akurat na Bitmarket.pl i bez jakiegokolwiek przygotowania – od tak.
Polegało to na tym, że zacząłem obserwować jakie wystawione są oferty w karnecie oraz oczywiście jak kupić tanio i sprzedać drogo. Po pewnym czasie nabrałem już trochę wprawy i udawało mi się wykonywać kilka zyskownych transakcji w ciągu dnia.
Było to proste bo trend był wzrostowy więc musiało się udawać. Pojawiały się pewne powtarzalne schematy i na tym korzystałem. Dziś można to nazwać DayTradingiem. Pomyślałem też o wykresach. Zainstalowałem sobie platformę do handlu Mt4 dla giełdy BTC-e. Zapoznawałem się z platformą i trochę trenowałem.
Stało się to dla mnie męczące i czasochłonne. Zyski były zbyt małe i nie warto było tracić na to czasu. Co innego jeśli bym miał duży kapitał ale wtedy takim nie dysponowałem. W między czasie próbowałem też na giełdzie Bitcurex. Jednak się zniechęciłem.
Automaty
Oczywiście dużo czytałem w internecie na temat Bitcoina szczególnie na stronie www.forum.bitcoin.pl. Tam zacząłem dowiadywać się o automatach i o arbitrażu.
Automaty to było coś co bardzo mnie zainteresowało. O to mi chodziło – nie trzeba było poświęcać czasu osobiście. Wszystko zrobiłby robot - handlował za mnie! :-)
Można było kupić w internecie robota i podpiąć pod giełdę BTC-e. Nie pamiętam dokładnie dlaczego ale go nie kupiłem. Być może to była kwestia ceny lub coś się zmieniło w stylu, że za dużo ludzi się o nim dowiedziało i jego działanie nie było już takie dobre.
Pisałem też na forum z jednym programistą, który przygotowywał swojego robota. Miał go udostępnić do sprzedaży jednak tego nie zrobił. Moja przygoda z robotami się skończyła.
Arbitraż
W tym artykule tylko wspomnę o arbitrażu. Możliwe, że napiszę oddzielny tekst na temat samego arbitrażu ze szczegółami.
Arbitraż był dla mnie bardzo interesujący. To praktycznie gwarantowany zysk. Wystarczyło tylko obrócić środkami między giełdami i pilnować aby dobrze wyliczyć czy po uwzględnieniu prowizji będzie zysk.
Próbowałem używać arkuszy, pobierać kursy z giełd i ustawiać sobie powiadomienia kiedy pojawi się „okienko” do arbitrażu. No i znowu coś nie do końca się udało. Okazje zdarzały się zbyt rzadko. Jeśli już to były nie opłacalne przez prowizje.
Zostawiłem ten temat i wróciłem do niego po kilku latach - gdzie z sukcesem udało mi się wykonać kilka transakcji. Opracowałem sobie pewien system i cierpliwie czekam aż pojawi się okazja – np. raz na kwartał. Ale o tym może kiedy indziej :-)
Inwestycje w produkty oparte o Bitcoina
Po tych wszystkich różnych próbach z DayTradingiem, automatami i arbitrażem byłem trochę zniechęcony.
Pomyślałem czy by po prostu nie mieć trochę BTC i trzymać na długi termin – jak typowy inwestor.
Tak się składa, że giełda Bitmarket.pl wprowadziła wtedy u siebie kontrakt oszczędnościowy o nazwie LiteMineX – coś jak lokata w banku oprocentowana 7,3% w skali roku. Co dzień wypłacane były i nadal są stałe odsetki. Pomyślałem, że to jest to. Zakupiłem więc taki kontrakt i cieszyłem się drobnymi odsetkami. Mogłem spokojnie zapomnieć o Bitcoinie.
Pomijam tu fakt, że wtedy nie pomyślałem o tym, że nie powinno się trzymać swoich BTC na giełdzie! Mało tego - było też ryzyko związane z tym, że sam kontrakt też był notowany na giełdzie i jego wartość mogła stopnieć.
Niestety trafiłem na taki czas, że niedługo po moim zakupie kurs Bitcoina zaczął spadać i moja inwestorska cierpliwość została wystawiona na próbę.
Nie wytrzymałem i odsprzedałem swój kontrakt i Bitcoiny. Postanowiłem wyjść z tego rynku i na razie do niego nie wracać. Wtedy ogólny sentyment był bardzo kiepski dla BTC. Praktycznie uważałem, że ceny już mogą nigdy nie wrócić do wyższych poziomów.
To był bardzo duży błąd! Trzeba było wtedy go trzymać na tej „lokacie” i cierpliwie czekać – a najlepiej zapomnieć na kilka lat. Niestety postąpiłem tak a nie inaczej.
Tamtego czasu zacząłem interesować się forexem i giełdą. Skoro miałem już pewne doświadczenia z platformą tradingową Mt4 postanowiłem zająć się „realnymi” rzeczami jak waluty czy indeksy giełdowe. Bitcoin poszedł w odstawkę na jakiś czas.
Księgowy i rozliczenie Bitcoina
Gdy zamknąłem w 2014 r na pewien czas temat Bitcoina przekazałem mojemu księgowemu różne wyciągi z giełd i rozliczenia na temat BTC. Ogólnie wyszła jakaś tam strata - całkiem znośna.
Księgowy na początku nie miał pojęcia o BTC – pytał jakie kryptowaluty? O co tu chodzi - jakie znowu Bitcoiny? Oj nie miał on nigdy ze mną łatwo!
Zawsze mi powtarzał, że inni klienci przekazują mu standardowe dokumenty a dlaczego ja co roku muszę wyskoczyć z jakimiś dziwnymi przypadkami? :-) Tak samo było później z forexem, giełdą z USA i opcjami. Pozdrawiam księgowego! ;-)
Wnioski
Próbowałem różnych metod zarabiania na Bitcoinie.
W tamtym czasie nie wytrwałem zbyt długo w żadnej z nich.
Dałem się wystraszyć sporej obniżce kursu BTC - jak większość w tamtym czasie z handlujących.
Gdybym wtedy posiadał wiedzę i doświadczenie jakie mam teraz to dokupiłbym Bitcoina i oczywiście nie za całość oszczędności tylko za odpowiednią część.
Nie chodzi mi o to, że wiem po czasie jak kurs BTC wzrósł. Bardziej mam tu na myśli nastawienie „kupuj gdy krew się leje” albo „bądź chciwy kiedy inni się boją”. Ja wtedy zachowałem się jak cały tłum – typowo.
Co dalej?
W kolejnych artykułach z tej kategorii napiszę o:
arbitrażu bardziej szczegółowo,
pożyczkach, swapach,
jak dziś podchodzę do kryptowalut – w co inwestuję,
z jakich źródeł czerpałem wiedzę.
Jeśli artykuł Ci się spodobał to zachęcam aby dodać mnie do obserwowanych ;-)
Pozdrawiam!
Jacek K
@openart
W tym artykule nikogo nie zachęcam do inwestowania i niczego nie rekomenduję :-) Dziele się jedynie swoimi doświadczeniami i moją opinią.