Jeśli płacący studenci nie mają, żadnego przełożenia na poziom nauki to nie ma znaczenie czy studiuje się prywatnie czy na państwowym. Wiele tat temu, gdy w USA miałem przyjemność pobyć na uniwersytecie i porozmawiać z osobą, która przez kilka semestrów tam wykładała.
Jedną kolosalną różnicą było to, że wszyscy wykładowcy są oceniani przez studentów i jeśli nie mają na koniec semestru co najmniej 50% pozytywnych opinii od studentów to są odsuwani od wykładania. - Studenci płacą więc mogą wymagać! W Polsce nadal na wielu uczelniach jest wiele osób, które są trzymane za "zasługi" a nie obecny poziom nauczania.
Drugą ważną różnicą było rozdzielnie funkcji od wykładania, gdy ktoś był w danym semestrze rektorem, dziekanem to nie miał prawa prowadzić żadnych zajęć ze studentami.
Coraz więcej prywatnych uczelni wyrobiło sobie markę międzynarodową. Przyciągają studentów z zagranicy - wiec chyba poziom nauczania na nich cały czas wzrasta.
Jeśli chodzi o szkoły Państwowe, nawet te płatne to jakoś nie słyszałem aby studenci mieli możliwość realnego wpływu na skład wykładowców.
RE: Studia prywatne - Co sądzę? Tematygodnia