”-Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami - rzekła Alicja.
-O, na to nie ma już rady - odparł Kot. - Wszyscy mamy tutaj bzika. Ja mam bzika, ty masz bzika.
-Skąd może pan wiedzieć, że ja mam bzika? - zapytała Alicja.
-Musisz mieć. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.”
- Lewis Carroll - „Alicja w Krainie Czarów”
Dzisiejszy wpis będzie dosyć osobisty. Takie luźne myśli jakie często kłębią się w mojej głowie.
Może zacznijmy od tego iż czasem mam wrażenie, że jest ze mną coś nie tak. Zbyt mocno odbieram emocje, zdarza mi się bardzo często zbyt mocno czuć...
Tak, pierwsze co się nasuwa na myśl to „spokojnie, jesteś po prostu wrażliwym człowiekiem”, ale tu chodzi o coś więcej. Coś co odczuwa się jeszcze mocniej i głębiej do tego stopnia iż wrzuca to nas w głąb stanów depresyjnych.
Jak prawie każdy z nas jestem posiadaczem konta na Facebooku, w porywach konta na Instagramie ale był taki czas, że musiałam to wszystko ograniczyć do zera. Bo to jest tak, że czytając coś, oglądając film, ba... czasem słuchając muzyki potrafi mnie dopaść prawdziwy huragan emocjonalny.
Pech chciał, że jestem również ogromnym miłośnikiem zwierząt. Obserwacja kont, które należały do fundacji pomagających czworonogom, często widok tych najbardziej zabiedzonych, oczy spoglądające ze zdjęć pełne strachu, utraconej nadziei i ogromnego smutku. Potrafiło mnie to mega zdołować i przygnębić. Sprawić ogromny ból psychiczny...zaczynacie już chyba łapać o co chodzi.... idźmy dalej. To nie koniec.
Uwielbiam słuchać padającego deszczu, ale takiego prawdziwego padającego deszczu. Wszystko pięknie, rozpływam się aż nagle uderza mnie myśl jak gdyby ktoś wymierzył siarczysty policzek...i zaczyna się. Przed oczami stają obrazy wszystkich tych istot, które porzucone błąkają się po deszczu, obraz ludzi bezdomnych dla których to zapewne nie są łatwe momenty, wszystkich tych dla których dach nad głowa to czysta forma luksusu i wielkiego szczęścia... koniec, piękno deszczu przeradza się w rozpaczliwą gonitwę myśli. Przerażający smutek... to nie jest normalne. Dla wielu z Was może wydawać się śmieszne... a czasem bywa naprawdę bardzo ciężko.
Może łatwiej by było nie czuć nic. Albo chociaż zmniejszyć nadmiar wybuchających jak wulkan emocji. Uczuć.
„Jestem strasznym nadwrażliwcem. Bycie nadwrażliwcem to chodzenie po cienkiej linie: jest euforia, czyli nagła radość z drobiazgów albo depresja, czyli załamanie i upadek. Niektóre rzeczy widzę trzy razy mocniej niż inni. Tak jak zauważam różne piękne sprawy, tak widzę syf, którego ludzie nie zauważają. Wrażliwość, która daje mi masę możliwości, musi ze mnie wyjść. Jak zaczynam ją w sobie kumulować, to jest źle.”
Dziękuje za przeczytanie i pozdrawiam z otchłani szaleństwa ♥️