Też was tak wyprowadza z równowagi, kiedy ktoś banalizuje formy geomorfologiczne? Idziesz z przewodnikiem po jaskini a on pokazuje te stalaktyty, stalagmity i stalagnaty (nie istnieje chyba jakiś łatwy sposób, jak zapamiętać co jest co) i gada – tu krasnal z lodami, tu firanka Królowej Bony lub też bardziej wysublimowane – wodospad światła opada na muchomor, po którym pełza ślimak. Tak sobie myślę, że przecież słuchają tego dorośli, dla których to jest zbyt infantylne, lub dzieci, które posiadają jeszcze własne złoża wyobraźni. Podobnie jest niestety też w skalnym mieście w Adršpachu, oglądasz skały i zaraz ci ktoś podsuwa swoję wizję, a ty potem już widzisz tylko baranka, słonia, kochanków, a nic innego nie znajdziesz. To tak piszę trochę z przymrużeniem oka, ważne jest, że każdemu Polakowi, którego spotkam (80 % odwiedzających skalne miasto to Polacy!) mam przekazać, że bilety i parking mogą zamówić TYLKO z wyprzedzeniem przez Internet, dojedziesz bez biletu, masz pecha. Piwo – pamiątkę uwarzone w browarze Broumov (tam, gdzie Opat) – przywieź w prezencie cioci, która na dwudziestkę podarowała ci żelazko. Bez oceny.