Witajcie,
Dziś przygotowałam wpis, w którym mam kilka pytań do niektórych rodziców przedszkolaków. Zaznaczam na wstępie, że niestety będzie to przelanie mojej frustracji na "papier", aby zrobiło mi się choć trochę lepiej.
A może ktoś z Was myśli podobnie lub miał podobne doświadczenia?
Zdjęcie z pixabay.com
W zeszłym roku we wrześniu posłałam mojego starszego syna do przedszkola. Z racji tego, iż jest to jego początek tego typu edukacji (nie chodził wcześniej do żłobka) liczyłam się z tym, że zacznie chorować. Byłam psychicznie przygotowana na to, że tydzień będzie chodził do przedszkola, a następny tydzień spędzi chory w domu. Pogodziłam się również z tym, że będzie zarażał młodszego brata, a czasami nawet i nas. Jednak w ogóle nie brałam pod uwagę tego, że ludzie mogą z premedytacją posyłać chore dzieci do przedszkola.
Potrafię dużo rzeczy zrozumieć, dużo zachowań tolerować, ale to powyższe jest dla mnie niepojęte. Wychodzę z założenia, że dzieci podczas choroby czują się tak samo źle jak my (dorośli). Dlatego mój syn, jak tylko złapie jakąś chorobę (katar, kaszel), to zostaje w domu. Po pierwsze dlatego, że źle się czuje i najlepiej będzie mu blisko mamy bądź taty, w swoim łóżku, ze swoimi zabawkami. Po drugie po to, aby nie zarażać innych dzieci, a do przedszkola wraca dopiero, gdy w pełni wyzdrowieje. Tak więc ostatnio wrócił do przedszkola po prawie miesięcznej przerwie (trafił nam się jakiś wstrętny wirus). I co się stało? Tak jest, znowu jest chory. Dlaczego? Bo ładna, zadbana matka przyprowadziła zasmarkaną, kaszlącą dziewczynkę. Widząc takie zachowanie przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otwiera (wrrr).
Dlatego pytam Was: Co z Wami rodzice jest nie tak, o co Wam chodzi? O siebie umiecie zadbać, a o dziecko już nie? Dlaczego w tak ciężkim dla niego momencie przenosicie odpowiedzialność za jego wychowanie na panie przedszkolanki? Przecież chore dziecko jest marudne, płaczliwe i naprawdę potrzebuje spokoju i kogoś bliskiego, a nie biegającej i krzyczącej grupy przedszkolaków.
Dlaczego jesteście takimi egoistami? Tak nie boję się użyć tego słowa, gdyż zgodnie ze Słownikiem języka polskiego:
egoista - człowiek przedkładający własny interes nad dobro innych.
O ile jestem w stanie jakoś sobie wytłumaczyć, dlaczego macie gdzieś panie przedszkolanki oraz innych rodziców, tak zupełnie nie rozumiem jak można być tak egoistycznym w stosunku do własnego dziecka.
Ok, wystarczy tych żali i pytań na dziś. Jeśli przebrnęliście przez cały wpis, to należy Wam się jakiś pozytywny akcent na koniec ;)
Łobuziaki i sprawcy całego zamieszania... pozdrawiają ;)
A jak przedszkole wygląda u Was? Czy też macie w grupie osoby, których rodzice świadomie narażają zdrowie innych? Czy macie może jakieś sprawdzone sposoby, jak postępować z takimi rodzicami? Bądź czy wiecie może czemu tak postępują, co ich skłania do takiego działania? Za wszystkie odpowiedzi dziękuję i zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam