Dolph Lundgren to fascynująca postać.
Polecam poniższe wideo ludziom, którzy kojarzą go tylko jako "tego mięśniaka, co to grał w kultowych filmach, a teraz cholera wie, co robi - pewnie gra w jakichś gównianych filmach."
O czym nie mówi w tym wideo - to, że ma podobno 160 IQ, jest magistrem chemii i mówi przynajmniej w pięciu językach. To byłoby impoujące samo w sobie, ale do tego gość przecież wygląda jak ucieleśnienie Kapitana Ameryka, zna karate, i inne takie fajne wygibasy. Jest też legendą kina akcji, ale to wiemy. (Notujcie - to będzie na egzaminie!)
Teraz dodatkowo próbuje pomóc innym. I fajnie.
A to wszystko wykiełkowalo z maltretowanego przez ojca dzieciaka, który potrzebował kilku dekad by przestać uciekać niszcząc siebie i wszystkich dookoła.
No jeżeli to nie jest inspirująca opowieść to ja już nie wiem. Chyba tylko pizza. Ale najlepsza pizza to ta, którą mógłbym zjeść z Dolphem Lundgrenem, by powiedzieć mu: "jesteś spoko ziomek, mordo, mordeczko, morduniu, wszystko na mój koszt, stawiam tę pizzę ja."
Plus: zabawny "forrest-gumpowy" sposób w jaki trafił do Hollywood. No to jest materiał na wzruszający biograficzny film z historią o złamanym dzieciaku na salonach, który w końcu znajduje odkupienie i sposób na przebaczenie ojcu.
W ogóle za niesamowicie ciekawe uważam to, że wszyscy trzej ikoniczni mięśniacy kina akcji - Stallone, Schwarzenegger i Lundgren to historie szalenie inspirujące. Goście, którzy pozornie powinni być zwyczajnie tępymi osiłkami - bo taki jest stereotypowy obraz tego typu wielkoludów - to osobowości niesamowicie zawzięte i utalentowane. Bo przecież Stallone oprócz bycia mięśniakiem, jest naprawdę niezłym scenarzystą, Schwarzenegger to mądry przedsiębiorca, a pieprzony Dolph Lundgren mógł zostać naukowcem.
Kurde.
(Takie powiedziane z westchnieniem pełnym podziwu.)