Robicie z kolegami wypad na miasto. Chcecie odwiedzić restaurację na drugim końcu ulicy. Idziecie sobie jedną z największych ulic w stolicy Polski i nagle mijacie ogromną grupę nagich zboczeńców, którzy drą mordy i sieją zgorszenie wśród osób znajdujących się dookoła, a więc w tym i dzieci. Nie wiecie, o co chodzi. Jesteście w szoku! Widzicie wielkie transparenty z penisami i waginami jak gdyby nigdy nic przemierzające miasto, jak billboard reklamowy na kołach.
Gdzie jest k***a policja???!!!
Oto pierwsza myśl, która przychodzi wam do głowy. Nagle odwracacie się i... o wilku mowa! Właśnie strzela z broni gładkolufowej do innej grupy osób, tym razem sprzeciwiającej się dewiacjom i publicznemu zgorszeniu oraz chcący ochronić swoje dzieci przed tym pornograficznym widokiem!
Witamy w Polin...
Dokładnie tak! Policja zamiast zrobić porządek z bandą obnażonych kretynów, woli strzelać do normalnych i praworządnych obywateli! Czy jeśli wyjdę na ulicę mojego miasta nagi i będę się darł przez megafon (nieważne co, bo zazwyczaj jest to darcie się od rzeczy) i eksponował transparent z gołymi cyckami, czy policja również będzie mnie eskortować do sklepu, w którym chcę coś kupić? Czy mogę liczyć na to, że jeszcze przytrzymają mi siatkę z zakupami? Nie zdziwię się, jeśli pewnego dnia połowa ulic w dużych miastach zamieni się w strefy dla nudystów, nad których bezpieczeństwem będzie czuwać jednostka... może nawet antyterrorystyczna, żeby tylko nie doszło do tzw. "mowy nienawiści" wycelowanej w ich kierunku.