Całkowicie nie wiem dlaczego, ale właśnie teraz - w momencie, w którym dalej nie znamy wszystkich potencjalnych skutków ubocznych nowej nieprzetestowanej szczepionki na COVID-19, zobaczyłem film już sprzed ośmiu miesięcy, wg którego owa szczepionka jest całkowicie bezpieczna i zbawienna.
Jasnowidz z tego filmu wypowiada się na temat skuteczności i bezpieczeństwa preparatu w samych superlatywach, choć podpiera je tylko jednym badaniem naukowym... ankietą. No bo jakich innych badań naukowych możemy jeszcze wymagać do stwierdzenia właściwości preparatu medycznego, jak nie badanie głosu ludu?
Prorok tutaj żali się na polskie społeczeństwo (nie powiem, też mi się te masy nie podobają, ale mój powód jest z goła inny), że jak to jest możliwe, że 2/3 Polaków nie chce się szczepić nieprzebadanym preparatem?
Nawet na stronie z badaniami sondażowymi mamy do czynienia z segregacją społeczeństwa na ludzi "poważnych" i "niepoważnych". Przykład?
Ta grupa też wyróżnia się swoją postawą wobec pandemii – mimo iż nie jest to grupa podwyższonego ryzyka to jednak właśnie te osoby najpoważniej podchodzą do tematu COVID-19, zwracając uwagę na konieczność utrzymywania dystansu społecznego czy unikania zatłoczonych miejsc
Autor filmu jest całkowicie gołosłowny, podstawy naukowe do większości padających tam stwierdzeń na temat szczepionki nie istnieją, a film jest niemerytoryczny.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że w trakcie powstawania tego filmu, większość (mówiąc z ostrożności) szczepionek na COVID-19 jeszcze nawet nie weszła do masowej produkcji.
Skuteczność uprzedzania faktów na poziomie przeciętnego jasnowidza (0,1%).
Data publikacji: 30 cze 2020