Po niedzielnym spacerze myślałem, że poziom absurdu w związku z COVID-19 został już osiągnięty. Średniej wielkości Warszawskiego parku pilnowało kilka patroli policji w radiowozach zastawiając autami alejki, kilka patroli żandarmerii wojskowej i nawet patrol konny! Do kompletu brakowało chyba tylko patroli z bronią długą i psami.
Przechodzą chodnikiem obok parku zostałem pouczony przez policjanta. On chyba też zdawał sobie sprawę z absurdu tej sytuacji, bo swoją wypowiedź zaczął, od tego, że musi coś powiedzieć żeby potem nikt z postronnych obserwatorów nie uznał, że nie pracuje.
Tymczasem poniedziałek zaskoczył mnie jeszcze bardziej, gdy w sejmie została przegłosowana ustawa łamiąca konstytucję związana z głosowaniem korespondencyjnym.
Żaden stan epidemii nie usprawiedliwia głosowania w sejmie nad ustawami jawnie łamiącymi konstytucje i wysyłania absurdalnej ilości policji do pilnowania terenów zielonych przed groźnymi biegaczami zamiast umożliwić im łapać złodziei.
Czemu o tym tak mało się mówi :(