W piątek w Sierra Leone doszło do tragedii. W wyniku potężnej eksplozji cysterny przewożącej benzynę zginęło 101 osób.
Do wypadku doszło, kiedy cysterna z benzyną zaczęła zawracać na środku ruchliwej drogi we Freetown, stolicy kraju. W pojazd uderzyła inna ciężarówka, co doprowadziło do wycieku benzyny z cysterny.
Według relacji świadków, wielu ludzi ruszyło w kierunku wycieku, żeby zabrać paliwo dla siebie. Równocześnie w pobliżu wypadku mnóstwo osób było uwięzione w samochodach z powodu powstałego korku. W pewnym momencie doszło do potężnej eksplozji. Ofiarami byli zarówno ci uwięzieni w samochodach, jak i osoby które podeszły do cysterny.
W piątek władze kraju mówiły o 99 ofiarach. Od tego czasu kolejne dwie osoby zmarły w szpitalach.
W stolicy Sierra Leone na pewien czas zapanował chaos. Służby porządkowe robiły co mogły, żeby opanować sytuację. Lokalne szpitale zgłaszały brak środków niezbędnych do ratowania ofiar.
Świadkowie wypadku opowiadali mediom o przerażających scenach. Służby przyznają, że dużej części ofiar nie da się zidentyfikować.
Dziś sytuacja wielu osób nadal jest bardzo niepewna. Rodziny ludzi którzy znajdowali się w pobliżu eksplozji wciąż przeszukują okoliczne szpitale w poszukiwaniu informacji o swoich bliskich.
Prezydent Sierra Leone, Julius Maada Bio, w piątek przebywał na szczycie klimatycznym w Szkocji. Na wieść o tragedii za pośrednictwem mediów społecznościowych złożył kondolencje bliskim ofiar i zapewnił o wsparciu ze strony państwa.
Na terenie całego kraju ogłoszono trzydniową żałobę narodową.