Na moment odchodzimy od Iranu, bo w innych częściach świata też dzieją się ważne rzeczy.
Yoon Suk Yeol, były prezydent Korei Południowej, został dziś skazany na dożywocie w związku z wydarzeniami z 2024 roku.
Dla przypomnienia, na początku grudnia 2024 roku Yoon Suk Yeol, który był wówczas prezydentem, ogłosił nagle wprowadzenie w całym kraju stanu wojennego. Oficjalnym powodem były oskarżenia pod adresem posiadającej większość w Zgromadzeniu Narodowym - i jednocześnie opozycyjnej wobec prezydenta - Partii Demokratycznej. Prezydent oskarżył polityków PD o "antypaństwowe działania" i współpracę z Koreą Północną. W rzeczywistości chciał usunąć opozycję i umocnić swoją władzę, szczególnie że ciążyły na nim poważne zarzuty korupcyjne.
Próba zamachu stanu się nie udała. Kilka godzin później Zgromadzenie Narodowe zagłosowało za zniesieniem stanu wojennego. Po trwającym ponad miesiąc kryzysie politycznym, Yoon Suk Yeol został aresztowany 15 stycznia 2025 roku.
Proces byłego prezydenta rozpoczął się w kwietniu ubiegłego roku i był dość burzliwy. Prokuratorzy domagali się dla niego kary śmierci, i choć taki wyrok przez pewien czas wydawał się możliwy - jeszcze dziś przed budynkiem sądu zgromadzili się protestujący domagający się takiej kary - ostatecznie sąd zdecydował się na dożywotnie więzienie.