Po wczorajszym, izraelskim ataku na irańską infrastrukturę gazową Iran zapowiedział ostry odwet - i natychmiast spełnił groźby. Celem ataku stał się przede wszystkim kompleks Ras Laffan w Katarze, najważniejszy kompleks gazowy w tym kraju, odpowiadający za ok. 20% światowych dostaw skroplonego gazu. Może to spowodować poważny kryzys na światowym rynku, szczególnie, że obiekt został mocno uszkodzony - niektórzy sugerują nawet, że może być wyłączony z użytku na całe lata.
Oprócz tego zaatakowane zostały dwie rafinerie w Kuwejcie, w tym w mieście Mina al-Ahmadi, gdzie znajduje się największy port naftowy na świecie, a także przynajmniej jedna rafineria w Arabii Saudyjskiej. Skala zniszczeń jest duża.
Iran ogłosił, że ostrzegał wcześniej przed atakowaniem infrastruktury energetycznej na swoim terenie i zastrzegał sobie prawo do odwetu.
W odpowiedzi na ataki Katar wydalił irańskiego ambasadora.
Donald Trump opublikował na Truth Social wpis, w którym pisze, że Stany Zjednoczone nic nie wiedziały o izraelskich planach ataku na irańskie pole gazowe. Zapewnił, że Izrael nie przeprowadzi kolejnych ataków tego typu. Jeśli jednak Iran nadal będzie w odpowiedzi bombardował infrastrukturę energetyczną w krajach zatoki, USA będą zmuszone do powstrzymania go. Z siłą, jakiej jeszcze nikt nigdy na świecie nie widział, a jakże.
Pete Hegseth również powiedział, że Donald Trump nic nie wiedział o izraelskich planach.
Nieoficjalne źródła mówią, że Iran w czasie ostatnich negocjacji, na krótko przed rozpoczęciem wojny, miał zgodzić się na oddanie całego swojego zapasu wzbogaconego uranu. Mimo tego, Izrael i USA rozpoczęły atak.
ONZ szacuje, że w Iranie około 3,2 miliona ludzi musiało opuścić swoje miejsca zamieszkania z powodu wojny.