Dziś przyszła kolejna wiadomość z Iranu. Dobra znajoma z Isfahanu połączyła się na chwilę z internetem, żeby przekazać, jaka jest sytuacja. A jest, oczywiście, dramatyczna. Kolejna osoba będąca na miejscu potwierdza, że w Isfahanie zniszczono mnóstwo cennych zabytków, i że bomby - co za niespodzianka - nie spadają tylko na cele wojskowe. Cywile cierpią i są zabijani codziennie.
Wspomniała też, że każdej nocy na ulice wychodzi mnóstwo ludzi z flagami, żeby demonstrować sprzeciw wobec tej agresji. I nie, jak zawsze, nie jest to wyraz poparcia dla reżimu. Ja sam nadal nie mam nic pozytywnego do powiedzenia na jego temat. Ale wciąż nie wątpię, że dla wielu - może większości - Irańczyków tam, na miejscu, ta wojna jest jedynie obcą agresją, która nie ma nic wspólnego z wprowadzaniem w Iranie zmian.
A wracając do wiadomości:
- Iran potwierdził wczoraj, że otrzymał amerykański plan zakończenia wojny, i natychmiast go odrzucił nazywając go "maksymalistycznym i nierealnym".
- Coraz więcej źródeł podaje, że Stany Zjednoczone faktycznie mogą przeprowadzić inwazję lądową na irańskie wyspy już w ten weekend.
- Donald Trump na Truth Social: "KRAJE CZŁONKOWSKIE NATO ABSOLUTNIE NIC NIE ZROBIŁY ŻEBY POMÓC Z OBŁĄKANYM I TERAZ KOMPLETNIE UNICESTWIONYM MILITARNIE NARODEM IRANU. USA NIE POTRZEBUJĄ NICZEGO OD NATO, ALE NIGDY NIE ZAPOMNĄ TEGO BARDZO WAŻNEGO MOMENTU W HISTORII".
- Również Donald Trump na Truth Social, chwilę później: "Negocjacje z Iranem są inne od wszystkich innych, i bardzo dziwne. Błagają nas żebyśmy zawarli z nimi umowę - i powinni to robić, bo militarnie zostali kompletnie zdziesiątkowani i nie mają żadnych szans na odbudowę - a jednocześnie publicznie twierdzą, że tylko rozważają nasze propozycje. BŁĄD!!! Lepiej żeby szybko podeszli do tego na poważnie, zanim będzie za późno, bo wtedy NIE BĘDZIE JUŻ ODWROTU, i nie będzie przyjemnie".
- Ali Akbar Ahmadian, jeden z irańskich dowódców, napisał na X: "Przez całe lata czekaliśmy na Amerykanów żeby uderzyli wprost w wyznaczone miejsca, i przez ponad dwie dekady szkoliliśmy się w wojnie asymetrycznej, właśnie z myślą o tej chwili. Teraz mamy tylko jedną wiadomość do amerykańskich żołnierzy: chodźcie bliżej".
- CNN podaje, że wielu urzędników w administracji Trumpa ostrzega przed operacją lądową, nazywając ją skrajnie ryzykowną i niebezpieczną. Szczególne obawy budzi sama wyspa Chark, która od wielu dni ma być poważnie wzmacniana i przygotowywana do obrony.
- Rada Współpracy Zatoki Perskiej wydała oświadczenie, w którym kolejny raz potępiła Iran za eskalację konfliktu i ataki na państwa członkowskie organizacji, nazywając działania Teheranu przekroczeniem wszystkich możliwych czerwonych linii. Dodano też, że państwa arabskie Zatoki Perskiej muszą wziąć udział we wszystkich potencjalnych rozmowach dotyczących zakończenia wojny.
- Izraelskie źródła podają, że w dzisiejszym ataku zabity został Alireza Tansgiri, dowódca marynarki Korpusu Strażników Rewolucji. Póki co brak potwierdzenia ze strony Iranu.
- Huti w Jemenie zapowiadają, że są gotowi do dołączenia do wojny. Wielu obserwatorów alarmuje, że zakłócenie przez nich ruchu w cieśninie Bab al-Mandab stanowiącej wyjście z Morza Czerwonego będzie kolejną katastrofą dla światowej gospodarki.
- Prezydent Turcji wygłosił dłuższe przemówienie, w którym wezwał przede wszystkim do zachowania solidarności wśród państw muzułmańskich i unikanie podziałów religijnych w tym trudnym okresie:
"Nie ma różnicy pomiędzy krwią przelewaną w Iranie, w krajach Zatoki Perskiej czy w Libanie. Niezależnie od miejsca, ci którzy są bezlitośnie mordowani są naszymi braćmi i siostrami. Dla agresorów nie ma różnicy między sunnitami a szyitami. My sami nie dostrzegamy tych różnic; stoimy na dobre i na złe przy naszych braciach. Nie powinniśmy pogłębiać religijnych podziałów, które służą wyłącznie syjonistom i ich strategii dzielenia i rządzenia.
Wraz z izraelską prowokacją, 28 lutego rozpoczęły się operacje wojskowe przeciwko Iranowi, które topią nasz region we krwi i zapachu prochu. Dzieci, które niczego nawet nie rozumieją, są bombardowane w czasie zajęć w swoich szkołach. Nasz region przechodzi przez najtrudniejszy moment tego stulecia. Cała sieć ludobójstwa ciągnie nas wszystkich na dno. Ci, którzy są bezlitośnie mordowani, są naszymi braćmi. Dzieci zabijane przy szkolnych ławkach są naszymi dziećmi. Jaka jest różnica między łzami wylanymi w Isfahanie, Tebrizie, Teheranie, Bejrucie, Dosze czy Rijadzie?".
Całość jest znacznie dłuższa, ale wszystko sprowadza się do jednego - zdaniem Erdogana, jedynym wrogiem regionu jest Izrael, a muzułmańska społeczność musi zachować jedność w obliczu tego zagrożenia.
- Zastępca sekretarza generalnego Ligii Arabskiej złożył wizytę w Moskwie, gdzie rozmawiał z przedstawicielami rosyjskiego rządu na temat obecnej wojny na Bliskim Wschodzie. Obie strony powiedziały, że konieczne jest dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu.