Wczoraj wieczorem byłem niemalże pewien, że dziś o tej porze będę pisał o tym, jak walki zostały wznowione i ponownie trwają bombardowania na pełną skalę. Póki co tak się nie stało, i chyba nikomu nie śpieszy się do drugiej rundy.
Iran zaatakował wczoraj cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Irańskie pociski i drony uderzyły w rafinerię w mieście Fudżajra, wywołując duży pożar i raniąc trzy osoby. Emirackie władze poinformowały, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła dodatkowo 12 pocisków balistycznych, 3 pociski manewrujące i 4 drony.
Władze Iranu oświadczyły, że do zaognienia sytuacji doprowadziło "amerykańskie awanturnictwo". Atak był odpowiedzią na amerykańską operację "Projekt Wolność", która zdaniem Iranu stanowi złamanie zawieszenia broni.
Póki co nie doszło do wznowienia walk. Irański atak został jednoznacznie i ostro potępiony przez państwa Zatoki Perskiej, ale też m.in. przez Pakistan, który wyraził solidarność z władzami ZEA i stwierdził, że działania Iranu podkopują proces dyplomatyczny.
Abbas Araqczi napisał na X, że amerykańskie działania i wczorajsze zaostrzenie sytuacji pokazują, że konflikt USA z Iranem nie ma rozwiązania militarnego i można zakończyć go wyłącznie drogą dyplomatyczną.
Pete Hegseth powiedział, że z perspektywy USA zawieszenie broni z Iranem nadal trwa. Określił wczorajsze ataki jako "niewystarczające" do wznowienia walk. Jednocześnie ostrzegł, że Stany Zjednoczone stanowczo odpowiedzą na jakikolwiek atak wymierzony w ich statki handlowe.
Abbas Araqczi wyruszył dziś z oficjalną wizytą do Pekinu. Spotka się z nim chiński minister spraw zagranicznych, Wang Yi.