Wczorajszy dzień był mocno chaotyczny i, mówiąc delikatnie, ciężki dla amerykańskiego lotnictwa. Podsumowując to, co się wydarzyło:
Samolot F-15E został trafiony przez irańską obronę przeciwlotniczą. Samolot został stracony. Piloci katapultowali się i wylądowali na terytorium Iranu.
Natychmiast wyruszyła akcja ratunkowa w celu odnalezienia pilotów. Pojawiły się liczne nagrania pokazujące amerykańskie śmigłowce lecące nisko nad terytorium Iranu; w niektórych miejscach lokalni mieszkańcy strzelali do nich z własnej broni. Ostatecznie jeden z pilotów został uratowany, los drugiego nadal jest nieznany.
W czasie akcji ratunkowej irańska obrona przeciwlotnicza trafiła dwa śmigłowce Black Hawk. Udało im się wrócić do bazy, ale zostały poważnie uszkodzone, a ich załogi ranne.
W osobnym incydencie irańska obrona przeciwlotnicza trafiła samolot A-10 Thunderbolt II. Maszyna została utracona, ale pilot katapultował się i został bezpiecznie sprowadzony do bazy.
Dodatkowo, w ataku dronów na amerykańską bazę w Kuwejcie został zniszczony stacjonujący tam śmigłowiec transportowy Boeing CH-47 Chinook.
Oprócz tego irańskie media informują, że na terenie Iranu zestrzelony został dron chińskiej produkcji CAIG Wing Loong. To mocno komplikuje sytuację w regionie, bo ani Amerykanie, ani Izrael nie korzystają z tego modelu. Jest za to na wyposażeniu armii Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co wskazuje na to, że państwa te zaczęły bezpośrednio angażować się w działania przeciwko Iranowi. Póki co nic nie jest jednak potwierdzone oficjalnie, więc lepiej być ostrożnym z ocenami.
Donald Trump powiedział, że zestrzelenie amerykańskich samolotów i los drugiego pilota nie wpłynie na potencjalne rozmowy z Iranem. Zaznaczył, że USA "są w stanie wojny", a na wojnie takie rzeczy się dzieją.
Mniej więcej w czasie tych wszystkich wydarzeń napisał też na Truth Social krótki post: "KEEP THE OIL, ANYONE?". Ciężko mi to konkretnie przetłumaczyć, ale rozumiem, że chodzi o ropę z cieśniny Ormuz.
Dodatkowo dziś Trump przypomniał, że jego ultimatum mija w ciągu 48 godzin, a jeśli Iran nie otworzy do tego czasu cieśniny Ormuz to "spadnie na nich piekło".
Mohammad Bagher Qalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu udzielił wywiadu dla Al Jazeery. Powiedział, że Iran jest stale otwarty na dyplomację ze wszystkimi państwami regionu, ale bez udziału Stanów Zjednoczonych i Izraela. Zaznaczył, że obecna wojna jest wyłącznie wojną Izraela, a jej konsekwencje dotykają cały świat.
W Iranie stracono dwóch członków organizacji Ludowych Mudżahedinów, oskarżonych o akty terroryzmu przeciwko państwu. Aresztowania pod zarzutem współpracy z USA czy Izraelem i działania na szkodę państwu trwają cały czas. Abstrahując od tego konkretnego przypadku nie wątpię niestety, że represje dotykają i będą dotykać wielu niewinnych ludzi.
USA i Izrael kolejny raz uderzyły w elektrownię atomową w mieście Buszehr. Rosja przeprowadziła kolejną ewakuację swoich pracowników, którzy tam przebywają.
Wczoraj zbombardowany został też budynek uniwersytetu Szahid Beheszti w Teheranie.
W USA aresztowano Hamideh Solejmani wraz z córką, siostrzenicę generała Qasema Solejmaniego, zabitego przez USA na początku 2020 roku. Kobiety są oskarżone o publikowanie pro-reżimowych treści w mediach społecznościowych.