W Egipcie odbyła się dziś uroczystość wylania fundamentów pod czwarty, ostatni etap budowy elektrowni atomowej El-Dabaa. W uroczystości zdalnie wziął udział również Władimir Putin.
Za budowę elektrowni odpowiada rosyjski Rosatom. O planach stworzenia pierwszej egipskiej elektrowni atomowej mówiono od dawna, ale dopiero w 2015 roku podpisano w tej sprawie porozumienie między rządami Egiptu i Rosji.
Realizacja całego projektu ma kosztować prawie 29 mld dolarów, z czego Rosja pokrywa 25 mld w formie pożyczki udzielonej na okres 22 lat. Rosjanie dostarczają do elektrowni reaktory i paliwo do ich działania.
Cała elektrownia ma składać się z czterech części. Budowy pierwszych trzech jednostek rozpoczęły się w latach 2022 i 2023. Łączna moc elektrowni docelowo ma wynosić 4800 MW. Oddanie kompleksu do użytku planowane jest na rok 2026.
W projekcie biorą udział też południowokoreańskie firmy, odpowiedzialne przede wszystkim za budowę pomocniczych obiektów i elementów infrastruktury.
Podczas zdalnego spotkania z Władimirem Putinem prezydent as-Sisi pochwalił współpracę z Rosją i stwierdził, że prace nad ukończeniem elektrowni przebiegają szybciej, niż planowano.
W 2022 roku egipski rząd podawał, że dzięki uruchomieniu elektrowni uda się zredukować roczną emisję CO2 w tym kraju o 14 milionów ton.