Kolejny zgrzyt dyplomatyczny na linii Iran - Turcja. Ambasador Iranu został wezwany do tureckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie niedawnych wypowiedzi na temat działań Ankary w Iraku.
W lutym armia turecka przeprowadziła operację wojskową przeciwko Partii Pracujących Kurdystanu w północnym Iraku. Turcja twierdzi, że obecność PPK w tym regionie jest zagrożeniem dla jej bezpieczeństwa narodowego, w związku z czym ma prawo do przeprowadzenia podobnych operacji.
Działania Turcji zostały ostro potępione przez Iran. Irański ambasador w Iraku, Iradż Masdżedi w niedawnym wywiadzie jasno powiedział, że operacja ta jest naruszeniem niepodległości i integralności terytorialnej tego kraju.
Również irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało tureckiego ambasadora w Teheranie aby poinformować go o sprzeciwie wobec ostatnich słów Suleymana Soylu, tureckiego ministra spraw wewnętrznych. Soylu stwierdził, że członkowie PPK posiadają swoje bazy na terytorium Iranu, przy poparciu Teheranu.
Turcja wyraziła oczekiwanie, że Teheran będzie "wspierał ją w walce z terrorystami zamiast sprzeciwiać się jej".