Irańskie media państwowe raczej milczą na ten temat, ale w całym kraju nadal trwają intensywne protesty w związku ze śmiercią Mahsy Amini.
W sieci od kilku dni pojawiają się różne materiały od protestujących - m.in. nagrania, na których kobiety na znak protestu zrywają z głów chusty i wrzucają je do ognia.
Protesty są szczególnie intensywne w irańskim Kurdystanie, skąd pochodziła Amini. Pozostałe części kraju też nie są spokojne. Na ulicach Teheranu pełno jest dzisiaj policji i wojska.
Z prywatnych rozmów z Irańczykami dowiedziałem się, że protesty na pewno trwają też w Isfahanie. W całym kraju rośnie liczba ofiar śmiertelnych starć z siłami porządkowymi. Wiadomo na pewno o dziesięciu zabitych, ale w rzeczywistości raczej na pewno jest ich o wiele więcej.
W całym kraju blokowany jest dostęp do internetu. To również odczuwam - kontakt ze znajomymi z Iranu jest coraz trudniejszy.
Równocześnie prezydent Ebrahim Raisi wystąpił wczoraj z przemówieniem przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. Skrytykował państwa które wytykają Iranowi ostatnią tragedię która, według jego słów, jest nadal badana.
Raisi powiedział, że jednym z powodów łamania praw człowieka na świecie jest stosowanie przez niektóre państwa podwójnych standardów.
"Praktykowanie sprawiedliwości jest trudne, dlatego tak niewiele państw to robi. Kiedy państwo samo nie stosuje się do zasad sprawiedliwości, a jednocześnie próbuje narzucać je innym, prowadzi to do powstawania terroryzmu i nakładania na narody presji".
Raisi mówił też m.in. o irańskim programie atomowym. Oświadczył, że celem Iranu nie jest i nigdy nie będzie budowa broni jądrowej.