Samolot Beechcraft King Air 350 należący do nigeryjskich sił powietrznych rozbił się w pobliżu lotniska w stołecznej Abudży. Krótko po starcie pilot samolotu zgłosił problemy z silnikiem i zdecydował się wrócić na lotnisko. Niestety, próba lądowania zakończyła się katastrofą. W wypadku zginęło siedem osób - wszyscy znajdujący się na pokładzie.
Według relacji jednego ze strażaków biorących udział w akcji ratowniczej, pilot w ostatnich chwilach specjalnie skierował samolot tak, aby nie uderzyć w budynki w pobliżu lotniska. Gdyby do końca nie zachował zimnej krwi, ofiar mogłoby być więcej.
Samolot miał lecieć do miasta Minna, stolicy stanu Niger w zachodniej części kraju. W styczniu w leżącym tam mieście Kagara doszło do kolejnego przypadku porwania uczniów z lokalnej szkoły przez nieznanych sprawców. Porywacze do teraz przetrzymują 42 osoby.
Samolot który uległ katastrofie przewoził żołnierzy mających wziąć udział w misji ratunkowej. Władze Nigerii zapowiedziały śledztwo w celu ustalenia, czy wypadek był skutkiem awarii czy celowego sabotażu.