W Afganistanie kolejny raz doszło do ataku rakietowego na Kabul. Z północnej części miasta na różne dzielnice wystrzelono około dziesięć pocisków. Zginęła przynajmniej jedna osoba. Atak przypomina ten z 21 listopada, kiedy rakiety wystrzelone przez nieznanych sprawców zabiły w Kabulu osiem osób.
Równocześnie wczoraj siły amerykańskie przeprowadziły serię nalotów bombowych wymierzonych w Talibów w prowincji Kandahar na południu Afganistanu. Według dowództwa amerykańskiego, zginęło przynajmniej 30 członków organizacji. Talibowie twierdzą, że nalot dotknął przede wszystkim ludność cywilną, zabijając dziesięć osób. Zarówno Amerykanie jak i rząd Afgański zaprzeczyli tym informacjom. Według strony afgańskiej, nalot był odpowiedzią na przeprowadzony wcześniej przez Talibów atak na lokalne służby bezpieczeństwa.
W piątek doszło również do innego ataku w prowincji Kandahar. Samochód wypełniony ładunkami wybuchowymi eksplodował w pobliżu mostu drogowego w dystrykcie Arghandab. W ataku nikt nie zginął, ale most został poważnie uszkodzony, utrudniając lokalną komunikację. Z kolei w poniedziałek wybuch samochodu - pułapki ciężko ranił 35 osób.
Niedawno rząd afgański oraz Talibowie informowali o "przełomie" w rozmowach pokojowych toczących się w Katarze.