Od wczoraj trwa intensywne bombardowanie Strefy Gazy przez Izrael. Rakiety spadły m.in. na miasto Gaza, gdzie zawalił się wieżowiec mieszkalny.
W odpowiedzi Hamas wystrzelił wczoraj rakiety na szereg celów w Izraelu, w tym w kierunku samego Tel-Awiwu.
Źródła palestyńskie mówią obecnie o 48 ofiarach śmiertelnych, w tym o 14 dzieciach, w Strefie Gazy. Dodatkowo, w Jerozolimie zginął jeden z protestujących. Liczba rannych wynosi przynajmniej 304 osoby.
Po stronie Izraela zanotowano cztery cywilne ofiary. Ponadto członkowie Hamasu zaatakowali przy pomocy pocisków przeciwpancernych posterunek wojskowy w północnej części Strefy Gazy, zabijając jednego izraelskiego żołnierza.
Media indyjskie mówią również, że rakiety Hamasu wystrzelone na cele w Izraelu zabiły jedną kobietę - obywatelkę Indii. Pochodząca ze stanu Kerala kobieta przebywała w Izraelu w celach zarobkowych.
Hamas twierdzi, że izraelskie bombardowania zniszczyły wszystkie budynki policyjne w mieście Gaza. Równocześnie dowództwo organizacji powiedziało, że jest gotowe na eskalację konfliktu z Izraelem.
Szczególnie trudna sytuacja panuje w mieście Lod, na południe od Tel-Awiwu. Miejscowa społeczność arabska starła się z siłami porządkowymi, atakując również synagogi. Mer miasta porównał obecne wydarzenia do Nocy Kryształowej i nazwał je "wojną domową".
W Lod wprowadzono stan wyjątkowy, a do miasta skierowano dodatkowe siły. Beniamin Netanjahu zapowiedział przywrócenie porządku "żelazną pięścią".
Tymczasem w wielu miastach na świecie - m.in. w Nowym Jorku i Londynie - odbywają się marsze solidarności z Palestyńczykami. Wczoraj w pilnym trybie odbyło się spotkanie państw członkowskich Ligii Arabskich. Organizacja stanowczo potępiła działania Izraela.
Międzynarodowy Trybunał Karny stwierdził, że w Izraelu może w tym momencie dochodzić do zbrodni wojennych.