Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy wzrosła do 119 osób. Wśród zabitych jest 31 dzieci. Po stronie izraelskiej straty cywilne wynoszą 8 osób. Nieustannie trwa wymiana ognia rakietowego między obiema stronami. W wielu miastach Izraela trwają też zamieszki.
Izrael donosi, że w nalotach bombowych udało się zniszczyć dużą część sieci podziemnych tuneli, zbudowanych i wykorzystywanych przez Hamas.
Wczoraj wieczorem pojawiła się informacja o tym, że Izrael rozpoczął operację lądową przeciwko Gazie i wprowadził na jej teren wojsko. Doniesienia te zostały jednak szybko zdementowane.
Kobi Szabtai, izraelski komisarz policji w rozmowie z premierem Beniaminem Netanjahu powiedział, że jego zdaniem za obecną eskalację przemocy odpowiedzialny jest polityk Itamar Ben-Gvir. Członek nacjonalistycznej partii Ocma Jehudit (Żydowska Siła) na początku maja pojawiał się w osiedlu Asz-Szajch Dżarrah, jednym z punktów zapalnych obecnego konfliktu.
Ben-Givir wyrażał poparcie dla żydowskich osadników oraz dla usuwania z osiedla arabskich mieszkańców. Wcześniej przeniósł też swoje biuro do Asz-Szajch Dżarrah, co zostało odebrane jako ostentacyjny akt anty-arabski.
Szabtai stwierdził, że prowokacyjne działania Ben-Givira spowodowały wzrost nastrojów antyizraelskich wśród arabskich mieszkańców, co doprowadziło do obecnego wybuchu przemocy. Ben-Givir odpowiedział na te oskarżenia stwierdzając, że Szabtai powinien zostać zwolniony ze stanowiska, a izraelska policja zawiodła, "nie stosując odpowiednio dużej siły do zduszenia arabskich wystąpień".
Pojawiły się też informacje o użyciu przez izraelską policję ostrej amunicji przeciwko protestującym w Zachodnim Brzegu Jordanu. Przedstawiciele Międzynarodowego Trybunału Karnego kolejny raz stwierdzili, że w obecnym konflikcie może dochodzić do zbrodni wojennych.