Izrael normalizuje stosunki z kolejnym państwem. Tym razem nie chodzi o Bliski Wschód ani Afrykę, a o Kosowo.
Pomimo tego, że przedstawiciele Izraela byli generalnie przychylnie nastawieni do Kosowa od czasu ogłoszenia przez ten kraj niepodległości od Serbii w 2008 roku, aż do teraz nie doszło do oficjalnego, wzajemnego uznania się obu państw.
W poniedziałek, podczas spotkania on-line między przedstawicielami obu rządów państwa te ogłosiły nawiązanie stosunków i zgodziły się na otwarcie w swoich stolicach ambasad. Co ciekawe, Kosowo otworzy swoją ambasadę w Jerozolimie, stając się trzecim państwem - po USA i Gwatemali - które posiada placówkę dyplomatyczną w tym mieście, a nie w Tel Awiwie. W najbliższych miesiącach podobny krok ma wykonać również Malawi i Honduras.
Premier Izraela Beniamin Netanjahu zaznaczył, że Kosowo jest pierwszym państwem zamieszkanym w większości przez muzułmanów, które posiada swoją ambasadę w Jerozolimie. Jest to równoznaczne z uznaniem Jerozolimy za stolicę Izraela.
Meliza Haradinaj-Stublla, minister spraw zagranicznych Kosowa powiedziała, że "Izrael i Kosowo łączą silne historyczne więzy. Obydwa kraje mają za sobą długą walkę i staranie o istnienie jako niezależne narody i państwa".
Decyzja o otwarciu ambasady Kosowa w Jerozolimie spotkała się z krytyką niektórych państw, m.in. Turcji. Niezadowolenie wyraziła również Serbia. Wcześniej mówiono o tym, że także Belgrad może przenieść swoją ambasadę do Jerozolimy, ale pod warunkiem zrezygnowania z uznania przez Izrael Kosowa.