Przy okazji szczytu w Davos doszło do ostrego spięcia między Ukrainą a Iranem.
Najpierw Wołodymyr Zełenski w czasie swojego przemówienia poświęcił sporo uwagi Iranowi. Ostro skrytykował irański reżim za "utopienie we krwi protestów", a także kraje zachodnie za bierne przyglądanie się temu i brak konkretnej pomocy dla Irańczyków mimo ciągłych rozmów na ten temat. Jak powiedział, reżim po brutalnym stłumieniu protestów i zabiciu tysięcy ludzi na ulicach być może utrzyma się przy władzy, co stanowi tylko sygnał dla innych dyktatorów.
Na wypowiedź szybko zareagował Abbas Araqczi, irański minister spraw zagranicznych. Na X napisał, zwracając się bezpośrednio do Zełenskiego, że świat ma już dość "zdezorientowanych klaunów". Powiedział, że Zełenski od długiego czasu wyciąga pieniądze od europejskich i amerykańskich podatników, żeby zapełnić kieszenie swoje i swoich skorumpowanych generałów.
Na koniec dodał, że w przeciwieństwie do wspieranych i "zanieczyszczonych" przez zagranicznych najemników armii Ukrainy Irańczycy potrafią obronić się samodzielnie i nie muszą błagać nikogo o wsparcie.