W czasie, kiedy Xi Jinping przebywa z oficjalną wizytą w Moskwie, nieoczekiwanie do Europy przybył premier Japonii. Fumio Kishida wczoraj odwiedził Ukrainę, dziś z kolei udał się do Polski.
Kishida spotkał się we wtorek z Wołodymyrem Zełeńskim, aby zapewnić o wsparciu Japonii dla ukraińskiej walki. Odwiedził m.in. Buczę, w której w zeszłym roku Rosjanie zamordowali kilkaset ukraińskich cywilów. Złożył tam kwiaty przed lokalną cerkwią i uczcił pamięć ofiar minutą ciszy.
Dziś natomiast przyjechał do Warszawy na rozmowy z premierem i prezydentem Polski. Kishida zapewnił o wsparciu Japonii dla Polski, jako dla kraju kluczowego w systemie przekazywania pomocy Ukrainie.
Japoński premier powiedział, że widzi "ogromne brzemię, jakie spoczywa teraz na Polsce". Wyraził zainteresowanie pogłębieniem współpracy polsko - japońskiej na polu gospodarczym i technologicznym, a także zacieśnieniem więzów Tokio z innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej.
Wczoraj, kiedy Kishida przebywał na Ukrainie, dwa rosyjskie bombowce przeleciały nad Morzem Japońskim, blisko terytorium Japonii. Rosjanie zaprzeczyli, że miało to związek z wizytą premiera w Kijowie, choć wielu obserwatorów odebrało to jako pokaz siły z tej okazji.